1. Lekcja erotyki


    Data: 06.02.2024, Kategorie: pocałunek, amator, erotyka, randka, przygoda, Autor: Dorian Hill

    ... Przepraszam za mój brak kurtuazji. To wrodzona nieśmiałość. Bardzo mi miło panią poznać.
    
    - Drugi raz przepraszasz! Nie musisz – ponownie uśmiech zawitał na jej twarzy.
    
    Perspektywa spędzenia ponad pięciu godzin z Martą to jeden z tych prezentów od losu, o których się nie zapomina - pomyślałem.
    
    - Czyli mamy jakieś pięć godzin na poznanie się - stwierdziła z uśmiechem.
    
    Za każdym razem, gdy Marta uśmiechała się, kradła kolejną cząstkę mnie. Łamała bariery mojego, zblokowanego braku zaufania. Jej uśmiech sprawiał, że poczucie lęku słabło. Otwierała mnie. Odkrywała mój dawno zapomniały świat prawdziwego szczęścia.
    
    - Pomyślałem o tym samym – powiedziałem i po raz pierwszy od dłuższego czasu szczerze się uśmiechnąłem.
    
    Nie znałem jej. Nie wiedziałem, co lubi, czego nie lubi, co jej smakuje, co ceni u innych, czy jest prawdziwa, czego się boi, z czego jest dumna, co sprawia jej radość, czy jest szczęśliwa, jakie są jej życiowe cele. Pomimo bombardujących mnie myśli, intuicyjnie zaufałem jej.
    
    Zaufaniem, przeżywałem Martę wzmocnionym rozumieniem. Powoli myśli ubierałem w słowa, równoważąc TO, co mówię, z tym JAK to mówię.
    
    Wsłuchiwałem się w jej świat. Młody świat. Marta mogła mieć dwadzieścia parę lat. Pomimo młodego wieku imponowała prawdziwą dojrzałością. Zdążyła zbudować szalony, ale poukładany świat, w którym nie było miejsca na nudę. Z jednym wyjątkiem.
    
    - Jesteś szczęśliwa? - zapytałem.
    
    - Tak - odpowiedziała. - Z jednym wyjątkiem - dodała. - Boję ...
    ... się, że będę sama. Nie samotna! Ale sama.
    
    Pamiętam bardzo wyraźnie, jak wtedy patrzyła. Ta myśl została ze mną na dłużej. Z czasem widząc ją, widziałem te słowa. Kłóciło się to ze sobą. Wierzyłem, że każdy ma sprawczość nad sposobem swojego postępowania. Marta miała jeszcze przed sobą wielką, niezapisaną księgę.
    
    - Żyjąc w czasach „Social Zombi", trudno jest poznać kogoś bez konta na TikTok'u czy Facebooku, który przyjaciół ma prawdziwych a nie wirtualnych, a Tinder nie jest jedynym sposobem na poznanie partnera. Kogoś, kto nie ma tatuażu na dupie z serii must have or die, koralików z neolitu, bransoletek z Marrakeszu, modnych creepsów, dirty jeansów, czyli bez tego całego oversize casual faszyn from Raszyn.
    
    - Marnując przy tym najlepsze lata swojego życia – dodała z zadumą.
    
    - Co ci sprawia największą radość? - zapytałem.
    
    - Koncert na żywo, poznawanie ciekawych i inteligentnych ludzi i jak mi wyjdzie skomplikowane danie. A tobie?
    
    - Doszedłem do takiego punktu, że nie potrafię się cieszyć. Tak, jakbym latami ładował do życiowego bagażu tylko traumę i ból - odpowiedziałem.
    
    Zauważyłem zarysowującą się, nieudawaną troskę na jej twarzy.
    
    - W tym momencie powinienem powiedzieć coś ciekawego i zabawnego, ale moja prawda nie jest już pomalowana kolorowymi kredkami. Ufam tobie, dlatego będę z tobą szczery.
    
    - Dziękuję.
    
    - Uwierz mi. Każdego dnia, każdej nocy, praktycznie cały czas myślę, gdzie się pogubiłem. Uciekają mi z pamięci tylko te dobre chwile, ...