1. Po śnie


    Data: 22.02.2024, Kategorie: żołnierz, namiętność, niezgoda, walka, Autor: KALIOPE

    ... zadania.
    
    Tego dnia nikt się do mnie nie zbliżał, a ja czułam dziką satysfakcję. Jednak w końcu stało się dziwnie cicho... za cicho. Kiedy Natalia szybko zniknęła to zrozumiałam, że jednak będę mieć kłopoty. I to nie małych rozmiarów. Gdy weszłam na główny plac, nikogo nie było oprócz kilku wartowników. Nie uszło mojej uwadze jak wymienili się uśmieszkami.
    
    - Cześć Hopkins – zawołałam do jednego z nich.
    
    Szybko kiwnął mi głową i odpowiedział. – No, no. Ależ się dzisiaj pani załatwiła. Kapitan jeszcze nigdy nie był równie wściekły, co dziś. – O chłopie. – Niech się pani jak najszybciej gdzieś zaszyje.
    
    - Rozkaz – odpowiedziałam poważnie i czym prędzej pobiegłam do stołówki.
    
    Miałam zamiar złapać jedną z gotowych porcji i uciec do siebie. Przestraszyłam się nienażarty. Wiedziałam, że Hopkins nigdy nie przesadza w słowach, i nie wątpiłam w słuszność tej informacji. Wbiegłam niczym szpieg, do ogromnej Sali. Większość oczu zwróciła się do mnie a wszelkie rozmowy ucichły. Był tu i bezczelnie mnie obserwował.
    
    Cóż, trzeba było grać twardzielkę. Przecież nie skoczyłam do tego chłoptasia by go specjalnie pobić. Działałam w samoobronie i najlepiej by było, aby Kirk dowiedział się o tym jak najszybciej. Jednak nie miałam zamiaru pierwsza do niego podchodzić. Fałszywa świnia z niego była, a właściwie z Kirka i tego młodzieńca. Kto by pomyślał, że w wojsku będę czuć się, aż tak źle. Z dumnie uniesioną głową podeszłam do baru i nabrałam sobie trochę sałatki, choć miałam ochotę ...
    ... zwymiotować. Z opowiadań starego pułkownika wynikało, że wojsko to miejsce porządnych facetów... a jednak. Cała dygotałam i bałam się, że zauważy to kapitan. Kiedy taca zaczęła się lekko chybiać, musiałam złapać ją druga ręką. Z godnością odeszłam i już miałam wychodzić jak w całej sali rozbrzmiał potężny głos.
    
    - Panno Downley... - zatrzymałam się w pół kroku. - ... Musimy porozmawiać.
    
    Szybko przełknęłam ślinę. Odwróciłam się i spojrzałam na jego wysoką postać. Uśmiechnęłam się blado i zawróciłam.
    
    - Ależ proszę bardzo, panie kapitanie – wykrzyknęłam za bardzo entuzjastycznie.
    
    Oczy wszystkich skupione były na mnie, a ja z każdym krokiem czułam się coraz okropniej. Szkoda, że Natalia musiała pojechać do miasta po nowe baterie. W międzyczasie odmówiłam pacierz i w końcu stanęłam przed ludojadem, Kirkiem Fieldsem.
    
    - Zapraszam do gabinetu. – Przepuścił mnie i podążył za mną.
    
    Na szczęście miałam na sobie odpowiedni mundur, choć nie ukrywał on walorów mojej sylwetki. Wiedziałam, że to nie działa korzystnie na moją ocenę. Pewnie zarzuci mi, że sama sprowokowałam te dzieciaki. Co za szowinistyczny skurczybyk! Co mnie skłoniło, aby rzucić się w tego typu tarapaty? Ba! Co mnie skłoniło, aby zostawić wszystko i wyjechać na cztery miesiące do bazy wojskowej. Jednak wiedziałam, że nigdy w życiu nie postąpię równie bezmyślnie. Tu nie chodzi o wojsko, tu chodzi o moje nastawienie. Mam silny charakter i ta tendencja do pyskowania. Zawsze wpędzało mnie to w kłopoty. No cóż, ...
«12...456...10»