1. Po śnie


    Data: 22.02.2024, Kategorie: żołnierz, namiętność, niezgoda, walka, Autor: KALIOPE

    ... chwilą śniło? – zapytał znienacka.
    
    - Słucham? – Zszokowało mnie to pytanie. Mój puls przyśpieszył. Gdybym mu powiedziała, to od razu wiedziałby o co chodzi i jaką mam na niego ochotę. – Czemu pan pyta?
    
    - Bo wołała mnie pani. – No i masz! Padłam na plecy i zakryłam się ramionami. – Weroniko, pani skóra parzy. – Odpowiedział i dotknął mojej szyi. Szybko mu się wyrwałam i spojrzałam gniewnie w oczy.
    
    - To był koszmar. Jeden z największych koszmarów w moim życiu i nadal trwa. Niech mnie pan zostawi w spokoju – odpowiedziałam podniesionym głosem.
    
    Jednak zamiast się odsunąć, przybliżył się jeszcze bliżej. Jego twarz znajdowała się tak blisko. – Niech mi pani go opowie to przestanie być taki straszny. – Chciałbyś! Za żadne skarby.
    
    Patrzyłam w te jego oczy i nie potrafiłam oderwać wzroku. Musiałam dziwnie wyglądać, jakbym zobaczyła jakąś zjawę. Jednak i on był jak w transie. Atmosfera stała się bardzo gęsta. Nawet gdyby ktoś strzelił pomiędzy nami to zapewne nie słyszelibyśmy tego. I stała się magia. Fields pochylił się, dzielił nas jakiś cal, nie więcej. Zatrzymał się jakby oczekując mojej reakcji, zgody. Nie mogłam stracić takiej okazji. Natychmiast przywarłam do niego ustami. Mój sen był czymś wyblakłym w porównaniu z tym, co czułam teraz. Mój świat się zatrząsnął w podwalach. Całe ciało zadrżało w odpowiedzi, a paznokcie wbiłam w jego ramiona.
    
    Ten pocałunek był niezwykle namiętny. Delikatnie przygryzał moje spragnione wargi, jego język penetrował moje usta a ...
    ... ręce pieściły kark. Jedną z nich wsunął we włosy i mocniej przycisnął mnie do siebie. Złapałam go za materiał koszuli i z całej siły wciągnęłam na siebie. Był dość ciężki, ale był to najsłodszy ciężar na ziemi. Objęłam go udami i wiłam się cała. Moje ciało tańczyło w niebiańskim rytmie rozkoszy.
    
    Czułam jego nabrzmiałą męskość na swoim podbrzuszu. To dodatkowo spotęgowało moją rządzę. Oderwał się na chwilę i oprał swoje czoło o moje.
    
    - Weroniko, to szaleństwo. Jeśli tego nie chcesz... jedno słowo. – Zdusiłam dalsze wywody i ponownie przyciągnęłam go do siebie. Nie trzeba było niczego więcej. W ciągu następnych kilkunastu sekund pozbawił mnie mojej koszuli nocnej i bielizny. Jego wzrok wyrażał pożądanie i zachwyt, a ja czułam się jak bogini. Zaczął mnie pieścić i nie potrafiłam zdusić parę stęknięć.
    
    W końcu po długiej chwili poznawania swoich ciał poczułam jego członek u moich wrót i było prawie jak we śnie tylko, że lepiej. Miałam pewność, że teraz na pewno zakończy się to dzikim seksem. Gdy wtargnął nie miałam, co do tego żadnych wątpliwości. Był wielki, ale pasował idealnie. To były wspaniałe mocne i precyzyjne pchnięcia. Uwielbiam to i dawało mi to największą rozkosz. Jęczałam i wiłam się. Wychodziłam mu naprzeciw, aby poczuć go głębiej. Zamieniliśmy się miejscami i teraz to on był pode mną. Dosiadłam go a on oparł się o poduszki. Poczułam jak dotyka mojego punktu G. Od tej chwili było mi tak dobrze, że pomimo moich otwartych oczu nie potrafiłam niczego dojrzeć. ...