1. Przypadek (III)


    Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe

    I
    
    Tristan spodziewał się Anne dopiero wieczorem, dlatego tak bardzo zdziwił się, gdy zobaczył ją w drzwiach. Od razu zauważył, że wyglądała niezwykle apetycznie w wygodnym czerwonym stroju, który miękko otulał jej ponętną figurę. Ciemne włosy miała rozpuszczone, na co pozwalała sobie tylko w domu. Najbardziej lubił ją właśnie taką, swobodną i nieformalną. Zaskoczony wpatrywał się w nią bez słowa i nagle posmutniał. W normalnych okolicznościach rzuciłby się na nią z dziką ochotą, a seks w korytarzu byłby co najmniej świetny. Ale nie mógł udawać, że nic się nie stało. Anne patrzyła na niego z wściekłością i czekała na jego ruch. Westchnął i zadał jej wyjątkowo inteligentne pytanie:
    
    – Co tu robisz?
    
    – Mieszkam, idioto – to było tak absurdalne, że zachciało mu się śmiać. Zaledwie dwie doby temu zadał to samo pytanie Julii i otrzymał bardzo podobną odpowiedź. Teraz jednak nic nie zapowiadało równie miłego wieczoru. Spodziewał się burzy. – Zdążyłeś zapomnieć przez dwa dni?
    
    Zrezygnowany pokręcił głową. Przecież nie mógł jej powiedzieć, że owszem, od dwóch dni był w innym świecie.
    
    – Wpuścisz mnie?
    
    Nie tak miało wyglądać ich powitanie. Anne była z powrotem w Londynie już w sobotę późnym popołudniem. To szef zaproponował, by ich mała delegacja wróciła przed czasem, bo wyjazd okazał się rozczarowaniem. Pewnie sam błyskawicznie zmienił swoje plany na sobotni wieczór. Oczywiście nikt nie protestował, zwłaszcza że premia za niedzielę i tak miała zostać wypłacona. ...
    ... Dzwoniła do Tristana, a kiedy nie odbierał, przypomniała sobie, że miał być w sobotę pracy. Chciała zrobić mu niespodziankę, pójść z nim na kolację czy do kina, ale równie dobrze mogła po prostu odpocząć w domu, napić się wina i najzwyczajniej w świecie poczytać książkę, która nie miała absolutnie żadnego związku z prawem i przepisami. Jednak gdy dotarła do mieszkania, zaniepokoiła się. Wyglądało, jakby Tristan w ogóle w nim nie nocował. To było coś więcej, niż tylko przeczucie. Oboje byli pedantami. Na przykład nigdy nie wychodzili rano z domu bez pościelenia łóżka czy odłożenia filiżanek do zmywarki, ale każde miało swój sposób na porządek. Na idealnie gładkiej narzucie w sypialni rozpoznała układ poduszek, który był jej dziełem, stworzonym w piątkowy poranek. Przeszło jej przez myśl, że może w piątek też miał „nockę”, ale to było raczej niemożliwe. Od razu pomyślała o Ikerze i nie spodobało jej się to. Oznaczałoby imprezę, zapewne pełną modelek. Ale kiedy Iker zadzwonił wieczorem z pubu, usiłując sprzedać jej jakąś żenującą bajeczkę o zagubionym telefonie, była bliska załamania. Albo go nieudolnie krył, albo naprawdę nie miał pojęcia o tym, co Tristan robił w piątkowy wieczór, co było wyjątkowo niepokojące. Zadzwoniła do szpitala i upewniła się, że doktor Bradshaw aktualnie pracował, ale na pewno miał wolne poprzedniej nocy. Nie zostawiła wiadomości, tylko poszła po wino.
    
    A teraz stał na progu, gapił się na nią jak na okaz w zoo i udawał, że nic nie słyszy. Zajmowali ...
«1234...28»