-
Przypadek (III)
Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe
... po resztę rzeczy albo poprosić kogoś o pomoc. Chciał zadzwonić do Ikera albo chociaż po taksówkę, ale przypomniał sobie, że nie ma przy sobie telefonu. Przecież nie poprosi teraz o to Anne. Zamknął walizkę. Zniósł ją po schodach i gdy zmierzał już do wyjścia, zajrzał do kuchni. Anne stała z kieliszkiem w dłoni i patrzyła na niego z pogardą. Oczy miała roziskrzone, pełne piersi podnosiły się i opadały szybko, w rytm jej nierównego oddechu. Zawahał się. – Anne, przepraszam, że tak to wyszło. Wiesz, że… – Nic nie mów, chuju. Mam cię dość! – z każdym zdaniem coraz bardziej podnosiła głos. To było do niej niepodobne. Czuł wstyd, że doprowadził ją do takiego stanu. – Żałuję, że dałam ci szansę! Zmarnowałeś mi rok życia! Ty pierdolony dupku! – Przepraszam, naprawdę – odwrócił się i skierował do wyjścia. – Jasne! Widzę! Długo ją rżniesz? Od kiedy znowu robisz mnie w chuja? Kim jest ta dziwka? – teraz już wrzeszczała. – Ona nie jest żadną dziwką! – odpowiedział cicho, ale Anne usłyszała. Rzuciła w niego kieliszkiem, mijając jego głowę zaledwie o centymetry. Szkło rozbiło się o ścianę, czerwone wino zrobiło na niej wielką plamę i ochlapało mu płaszcz. Wyszedł, nic więcej już nie mówiąc. – Spierdalaj! – zawołała za nim. Anne chodziła wściekła po mieszkaniu, pijąc wino prosto z butelki. Wyrzucała rzeczy Tristana z szafy, szuflad, półek. Na dnie szuflady, w której trzymał ulubione krawaty i spinki do koszul, pod zestawami „na bardzo specjalne okazje”, znalazła ...
... małe granatowe pudełko. W środku był pierścionek, dokładnie taki, o jakim marzyła – na pewno sam by nie zgadł, że podoba jej się fikuśna, emaliowana biżuteria. Wspomniała mu kiedyś, że wbrew modzie i zwyczajom, ona by chciała właśnie taki. Zapamiętał, wszystko pamiętał. Zawyła z bólu i cisnęła pierścionkiem w ścianę, ale to było za mało. Na własne życzenie ją stracił, z radością dołoży do tego te nędzne dwa czy trzy tysiące funtów, które wydał na tę nieszczęsną błyskotkę. Otworzyła okno i wyrzuciła pierścionek na ulicę. – Auć! – Tristan dostał pierścionkiem w głowę. Wciąż stał z walizką na chodniku. Kiedy wprowadził się do apartamentu Anne, wynajął swoje mieszkanie. Teraz zastanawiał się, dokąd powinien pojechać. – Na co czekasz! Miało cię tu dawno nie być! Spier-da-laj! – wykrzyczała. Paru zaciekawionych przechodniów zatrzymało się, niektóre okna otworzyły, ale było jej już wszystko jedno. – Anne, nie krzycz. Już idę. – Albo wiesz co? Teraz poczekaj na swoje śmieci! – cofnęła się w głąb pokoju i wylała resztę czerwonego wina z butelki na stertę rzeczy, jaka piętrzyła się już na środku pokoju, i wyrzuciła ich część na ulicę. – Zabieraj to, zabieraj to ode mnie! Pokazała mu środkowy palec i z furią zatrzasnęła okno. Pobiegła do kuchni. Nie mogła poradzić sobie z korkociągiem, więc chwyciła butelkę z oliwą i zalała nią resztę rzeczy. Gdy butelka była już pusta, usiadła obok brudnej, tłustej sterty i rozpłakała się. Tristan pozbierał to, co zdołała wyrzucić, i ...