-
Przypadek (III)
Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe
... jej się w głowie, poczuła wzbierające łzy. „Co ona sobą reprezentuje! Płacą jej za świecenie cyckami! Do tego lesba! Czy ty widzisz, że robisz z siebie pośmiewisko? I jak się przy niej zapuściłeś? Chodzisz rozczochrany, nieogolony… Takie jak ona nie potrafią docenić takiego mężczyzny! Trafiło się jak ślepej kurze! Zaraz się nią znudzisz, jak zawsze, początkowa euforia zawsze trwa krótko. Chyba że… daje ci dupy, tak? Czy tym cię kupiła? Na pewno nie ma żadnych oporów, tylko tak zatrzyma cię na dłużej!” – Anne, wiem, że jestem ci winien przeprosiny i wyjaśnienia – Tristan nagle się odezwał. Wróciła do rzeczywistości. Pustej, samotnej, poniżającej. – Ale ta rozmowa do niczego nie prowadzi. Staram się zrozumieć, jak się czujesz, ale… – Pojęcia nie masz, jak się czuję ani jak wyglądały moje ostatnie tygodnie. – Drgnął. To była prawda, ale on też o niej myślał. Nie musiała jednak wiedzieć, jak bardzo się o nią martwił, bo nic z tym nie zrobił. Ale wiele razy wahał się, czy do niej zadzwonić. Nadal nie wykasował ich wspólnych zdjęć z telefonu. – Ale wiesz co? Ja przynajmniej nie mam sobie nic do zarzucenia. – Powiedziała to spokojnie, choć miała ochotę się rozpłakać. Upiła kolejny łyk wina. Patrzyła na niego i zastanawiała się, czy bardziej chce mu dać w twarz, czy jednak wskoczyć na ...
... kolana i pocałować. Nienawidziła siebie w tej chwili za to, że w ogóle rozważała tę drugą opcję. Tristan znowu opuścił głowę i nic już nie powiedział. Nie umiał znaleźć odpowiednich słów. O tym, jak bardzo cenił czas, który spędzili razem. Mieli wspólne plany, marzenia, powoli zaczynali je spełniać. Chociaż Anne nie zgadzała się na realizację wszystkich jego fantazji, to w łóżku przecież było im dobrze, przynajmniej do czasu. Była inteligentna, oczytana, potrafili rozmawiać przez całą noc. I taka piękna… To nie przypadek, że wybrała na dzisiaj czerwony kolor, jakby specjalnie dla niego. Wyglądała obłędnie i doskonale wiedziała, jaki ma na niego wpływ. Westchnął. Kiedyś byli tacy szczęśliwi, a on koncertowo to spierdolił. „Czy aby na pewno żałuję?”, zapytał sam siebie. – Tristan – Anne złapała go nagle za rękę. Podniósł wzrok, zaintrygowany nagłą zmianą w tonie jej głosu. Od dotyku jej palców przeszedł go dreszcz. Ścisnęła mocniej jego dłoń. Oddychała coraz szybciej, jej pełne piersi falowały, opięte czerwonym materiałem. Bezwiednie oblizała usta. Zapatrzył się na nią tak, że w pierwszej chwili nie usłyszał, co powiedziała. – Wróć. Wybaczę ci. Drgnął i spojrzał jej prosto w oczy. Zaskoczyła go tym wyznaniem, ale od razu wiedział, jak zareaguje. Nie miał żadnych wątpliwości.