-
Przypadek (III)
Data: 04.03.2024, Kategorie: londyn, początek, romantycznie, Autor: juliabe
... przez nadmiar obowiązków w pracy. A może nie spełniał jej wyśrubowanych oczekiwań, potrafił ją wkurwić jak nikt inny. Z wzajemnością. Czy jego poprzedni spektakularny skok w bok był przyczyną czy już skutkiem? A jej oszustwo? Co za różnica, od pewnego czasu coś nie działało i żadne z nich nic z tym nie zrobiło. Może łudzili się, że nie jest tak źle i ciągle im się chce, bo kiedyś było dobrze i naprawdę im się chciało. Przecież nawet kupił ten cholerny pierścionek. Znowu pomyślał o Julii, zuchwałej, miodowej dziewczynie, która niespodziewanie wdarła się w jego pozornie ustabilizowane życie i nieświadomie wypunktowała wszystkie jego braki. Czym go tak ujęła? Przywołał widok jej sterczących piersi i gładkiej cipki. Jej nieporadność i brak zahamowań w dążeniu na szczyt. Dotyk, który elektryzował. W głowie słyszał jej ciche jęki i to, jak wymawiała jego imię. Jego kutas też bardzo ucieszył się na te wspomnienia. Słodka i niewinna Julia… A może wyrachowana suka? On by nigdy nie spróbował jej podrywać. To ona pierwsza go pocałowała. Doskonale wiedziała, czego chce. A przecież znała Anne, nawet spotkały się parę razy. Tymczasem ani razu nie zawahała się, oddając mu siebie i biorąc wszystko, co tylko jej dał. Czarodziejka czy… czarownica? Bo zaczarowała go, co do tego nie miał wątpliwości. Dlaczego akurat ona, tak znienacka? Od dwóch dni nie mógł się na niczym skupić. Zaproponowała mu szaloną podróż w nieznane, a on ochoczo skorzystał. Albo nie zauważył, że chodziło o skok nad ...
... przepaścią. Znowu umył twarz w zimnej wodzie. Wyciągnął z szuflady swoją kosmetyczkę i wrzucił do niej szczoteczkę, pastę, maszynkę do golenia i parę innych drobiazgów. Nie szykował się na noc na kanapie, wiedział, że powinien zaraz wyjść z tego mieszkania. Skąd Anne wiedziała, gdzie… Pewnie coś tylko podejrzewała, a on osobiście wyśpiewał jej wszystko. Inteligencji jej przecież nie brakowało. Jeśli telefon zostawił u Julii, a było to wielce prawdopodobne (pamiętał, że stał w jej kuchni i go wyciszał), to ona na pewno dała o tym znać Ikerowi. A ten kretyn zadzwonił do Anne. Chciał dobrze, a wyszło jak zwykle. – Nie bądź niesprawiedliwy. I kto tu naprawdę jest kretynem? – zapytał swojego odbicia. Anne chodziła nerwowo po sypialni. Na środku stała otwarta walizka, ta największa. Na chybił-trafił wrzucała do niej jego ubrania i książki, nie zwracając uwagi na te rzeczy, które nie trafiły do celu i lądowały na podłodze. Stanął w drzwiach i patrzył na to zrezygnowany. – Ustalmy przede wszystkim, że to ja z tobą zrywam, ty pieprzony egoisto – Anne mówiła spokojnie i rzeczowo. Tak właśnie wyobrażał ją sobie na sali sądowej, gdy roznosi przeciwnika. Niemiłe skojarzenie. – Oddaj mi klucze i z łaski swojej zajmij się pakowaniem swoich śmieci. Masz dziesięć minut, potem spierdalaj z mojego życia. Poszła do kuchni po wino. Nic nie powiedział, tylko wrzucił do walizki kosmetyczkę i parę drobiazgów, które leżały na wierzchu. Klucze położył na nocnej szafce. Będzie musiał wrócić ...