-
Dwa duze zera
Data: 07.03.2024, Kategorie: Inne, Autor: Marcin Mielcarek
... zdradziła to jego krzywa twarz. Zrobił to celowo albo był po prostu idiotą. Podejrzewałem to drugie.Ruch w sklepie był – zawsze – niewielki. Zwykle kilku stałych bywalców, którzy oglądali codziennie te same zakurzone półki, licząc chyba, że ujrzą na nich pewnego dnia samego Chrystusa. Ale w ten poniedziałek do sklepu weszła obca dziewczyna. Zanim ją zobaczyłem, usłyszałem w wiatrołapie stukot jej obcasów. Pojawiła się nagle, wyłoniła z mroku i zaczęła kroczyć po sklepie z wyrafinowaniem damy z lat minionych. Miała ciemne włosy, a biały kapelusz wisiał jej z tyłu głowy. Nie była wysoka, obfite piersi ściśnięte zostały pod szarą koszulką, a różowa plisowana spódnica, którą miała na sobie, nie zdołała ukryć jej dorodnych bioder i pośladków. Gapiłem się na jej ciało z przyjemnością. Dziewczyna nie spojrzała na mnie od razu. Przeszła pomieszczenie kilka razy zanim się odezwała.– Czy jest Emil?Nie załapałem od razu o kogo jej chodzi – tyle mnie interesował.– Jestem ja – odpowiedziałem. – Może być?– Przyniosłam mu śniadanie. – Zignorowała moją zaczepkę z chłodem zimy.Emil wyczłapał się nagle z jakiegoś kąta i takim dziwnym półbiegiem – wyglądało to komicznie – zbliżył się do dziewczyny. Wyciągnął ręce jakby chciał ją uściskać, ale ona cofnęła się.– Cześć Ewo – powiedział, śmiejąc przy tym nerwowo.Zerknął na mnie niepewnie.– Trzymaj – oznajmiła, podając mu aluminiowe zawiniątko.Emil wziął od niej kanapki i dalej stał jak wryty.– Co się mówi Emil? – pomogłem mu.– Dzięki – wydukał.Ewa ...
... nie dała po sobie poznać niczego. Odwróciła się zaraz i pewnym krokiem udała do wyjścia. Opuściła sklep bez słowa.– To moja dziewczyna – zaczął Emil.– Mówisz? – rzuciłem od niechcenia. – A kibel dziś szorowałeś?– Ale jak? Dziś kibel? Znowu?Pokiwałem głową jak znudzony mędrzec, który potwierdza prawdę oczywistą. Chłopak spuścił łeb i poszedł w stronę zaplecza. To podła zagrywka, ale nie było mi go szkoda za grosz. No może trochę.Ewa nie pojawiła się w sklepie do końca tygodnia, ale w sumie zapomniałem o niej następnego dnia, więc nie robiło mi to różnicy. Nasz szef, Pan Robert, wpadł któregoś dnia zapytać jak idzie postęp w nauce nowego padawana. Powiedziałem mu, że Emil jest bystry jak woda w klozecie i szybko się uczy. Facet był wyraźnie zadowolony. Ja znacznie mniej.No i pewnego ranka Emil nie stawił się do pracy punktualnie. Przyszedł prawie po godzinie z nietęgą miną i jeszcze bardziej zgnębioną postawą. Zatrzymał się przy mnie i wiedziałem, że coś leży mu na sercu. Gówno mnie to obchodziło, ale otworzył się bez pytania.– Stary, jak ja ją kocham – wyrzucił desperacko.– Kogo? – zapytałem, autentycznie nie wiedząc, o kogo mu chodzi.– No Ewę. Kocham ją na zabój.– Aha.– Nie mogę przestać o niej myśleć, w dzień czuję się źle, nie mogę spać w nocy. W głowie mam tylko jej obrazek. Jest dla mnie wszystkim. Ale coś się zmieniło. Jest jakaś inna, obca. Zrobiła się zimna, niemiła. Nie była taka. Naprawdę coś się zmieniło stary. Nie wiem o co chodzi. Boję się, że kogoś ma.– Kiepska ...