1. Schody do nieba (V). Widmo Kali


    Data: 27.03.2024, Kategorie: sekta, nieznajomy, morderstwo, Autor: Man in black

    ... Podłogę zdobi wyświechtany dywan, który wygląda trochę jak wyliniały pies. Na szczęście jest kominek. Gość siada najbliżej ognia jak to możliwe. W pokoju panuje cisza przerywana jedynie zawodzeniem wiatru, który wieszczy za oknem rozjuszony. Polana strzelają, krzesząc iskry w kominku.
    
    W salonie zjawia się Dominika. Częstuje swojego gościa grzanym piwem. Mężczyzna początkowo wzbrania się, przecież przyjechał samochodem.
    
    – Spokojnie, tutaj nikt nie widział policjanta od bardzo dawna, zresztą nie sądzę, żebyś mógł wyjechać stąd zaraz po naszej rozmowie. Jeszcze zaśniesz za kierownicą i nieszczęście gotowe.
    
    – Ale przecież...
    
    – Prześpisz się w pokoju gościnnym, to już postanowione i nie utrudniaj, bo niczego ci nie opowiem – gospodyni uśmiecha się ciepło.
    
    – W porządku – mężczyzna odpręża się, wiedząc, że nie będzie się musiał mordować za kółkiem, choć nocleg tutaj wydaje mu się krępujący.
    
    Chwilę piją grzane piwo i wsłuchują się w melodię nocy. Dyrektor dopiero teraz czuje jak bardzo jest zmęczony. To cudowne, że w końcu może rozprostować kości. Usiąść wygodnie i napić się czegokolwiek.
    
    – Więc? – gospodynie kieruje na niego swoje brązowe oczy – jak ty się w to wszystko wplątałeś?
    
    – Poznałem kogoś, kto prowadził swego rodzaju dziennikarskie śledztwo w sprawie Schodów do nieba. Dziewczyna, o której mówię, zniknęła jakiś czas temu. Miała przeprowadzić wywiad z mężem jednej z ich niedawnych ofiar.
    
    – Ja poznałam ich rok temu. To znaczy, poznałam Ją... Anjali ...
    ... Bharjawita, tak się przedstawiła. To hinduska, ale mówi dobrze po polsku.
    
    – Chyba widziałem jej zdjęcie. Czy to nie ona była założycielką kultu, który miał odrodzić Bractwo Zbirów w Indiach?
    
    – Nie, to jej siostra bliźniaczka.
    
    – O w mordę, o tym bym nie pomyślał – Adam poprawia się w fotelu.
    
    – Anjali to trochę inna para kaloszy. Kiedy ją poznałam, przedstawiła się jako biznesmenka, która szuka dla siebie niszy na naszym rynku.
    
    – A mogę spytać, czym ty się, w tamtym czasie zajmowałaś?
    
    Na chwilę kobieta spuszcza wzrok. Wyjmuje cienkiego papierosa, zapala go i wypuszcza niebieskawy dym w stronę głowy jelenia przyglądającej się im obojgu.
    
    – Prowadziłam klub nocny.
    
    – Prowadziłaś klub nocny... – mężczyzna powtarza jej słowa, jakby chciał w ten sposób zyskać chwilę, trudno jest mu ukryć zaskoczenie.
    
    – Wiem, że jesteś zaskoczony, ale takie są fakty. Byłam właścicielką i jednocześnie managerem klubu nocnego. Dla uproszczenia możesz nazywać mnie burdelmamą.
    
    – Przepraszam, nie chciałem...
    
    – W porządku, nic się nie stało. Wiem, czym się zajmowałam i nie wstydzę się tego. Dla mnie to zawód jak każdy inny.
    
    – Nie przyjechałem tutaj nikogo oceniać.
    
    – Anjali jako osoba doskonale zorientowana we wszystkich systemach filozofii indyjskiej, zaproponowała mi, żebyśmy weszły w spółkę. Miała wizję działalności prowadzonej dla nieco bardziej wyrafinowanych klientów. Chciała połączyć prostytucję, którą się parałam z tantrą, jogą i innymi elementami ich wierzeń. Coś ...
«1234...10»