-
Schody do nieba (V). Widmo Kali
Data: 27.03.2024, Kategorie: sekta, nieznajomy, morderstwo, Autor: Man in black
... dla umysłu i ciała. Nie miałam wtedy zielonego pojęcia, o czym konkretnie mówi. Snuła przede mną zadziwiające wizje. Zgodziłam się... sama nie wiem dlaczego... nie wykluczone, że w jakiś sposób wpływała na moje decyzje. – Jak sądzisz, dlaczego wybrała właśnie nasz kraj? – Nie mam zielonego pojęcia. Bardzo dobrze posługuje się naszym językiem. Może dlatego, że gówno wiemy o Indiach i bezkrytycznie łykamy egzotyczne pseudo religijne brednie? Naprawdę nie wiem. W każdym razie udało jej się wciągnąć w swój plan dwie moje najładniejsze dziewczyny. Trenowała z nimi całe miesiące. Ani się obejrzałam, kiedy otworzyła szkołę jogi, gdzie werbowała naiwne kobiety, a potem... potem zaczęli się pojawiać klienci. Nie byle jacy. Chodzi mi o oczywiście o facetów. Sama śmietanka. Biznesmeni, samorządowcy, lekarze i cała reszta. Lgnęli do niej jak muchy do gówna. Dawała im coś więcej niż seks, wiesz? Mężczyzna przytakuje, choć nie ma pojęcia, o czym kobieta mówi. – To było coś jak połączenie egzotycznej religii i seksu. Wszystko zrytualizowane, podane w doskonałej oprawie. Dla napalonego faceta doskonała przygoda i okazja, żeby zamoczyć – uśmiecha się do swojego rozmówcy – chyba nie peszy cię moja bezpośredniość? – Skąd. – Z kasy mojego klubu zaczęły znikać pieniądze. Dziewczyny w coraz większej ilości przechodziły na jej stronę. Doszło do tego, że otwarcie zaczęły okazywać mi wrogość. Kiedy doprowadziłam do konfrontacji z moją niedoszłą wspólniczką, zaczęła mi grozić. Ty ...
... nawet nie wiesz, co ta dziwka potrafi. – Co masz na myśli? – Ona posługuje się czarną magią jak ty swoim kutasem. Bez najmniejszych problemów. W dodatku wpadłam przez nią w kłopoty finansowe. Nie mogłam się już opłacić miejscowemu gangowi. Musiałam uciekać zarówno przed nią jak przed nimi. A jej ręce są naprawdę długie. Kimkolwiek jest ta pierdolona hinduska, ma zdolności, o których ci się nawet nie śniło. Drenuje finansowo swoich naiwnych klientów, którzy w jakiś sposób uzależniają się od niej. Zdobywa coraz większe wpływy, a niepokorni znikają. Tak po prostu. Ostatecznie dała mi do zrozumienia, że jeśli spróbuję jej zaszkodzić, śmierć będzie czymś najprzyjemniejszym, co mnie spotka. – Więc uciekłaś? – Nie kurwa, zakasałam rękawy i wzięłam się z nią za bary – przez chwilę mierzą się wzrokiem, dopóki kobieta nie wybucha śmiechem – żartuję. Oczywiście, że uciekłam. Udało mi się sprzedać lokal, zresztą po zaniżonej cenie i oto jestem. Bezrobotna burdelmama na tym zadupiu... na tym wygwizdowie... – nie znajduje więcej adekwatnych inwektyw, więc zawiesza głos. Zapada cisza. Za oknem wiatr szepcze swoją historię. Ogień przygasa w kominku. Mężczyzna dostrzega łzy w oczach rozmówczyni. Kobieta nagle zrywa się i najwyraźniej zamierza wyjść z pokoju, ale Adam nie pozwala jej na to. Wstaje i łapie ją za ramiona. Widzi, jak dwie pojedyncze łzy płyną po jej policzkach. – Przepraszam – kobieta kładzie głowę na jego ramieniu – zjebałam sobie życie. Gość przytula ją. ...