-
Schody do nieba (V). Widmo Kali
Data: 27.03.2024, Kategorie: sekta, nieznajomy, morderstwo, Autor: Man in black
... Próbuje postawić się na jej miejscu. Atrakcyjna czterdziestolatka, która straciła wszystko — pracę, jakakolwiek by ona nie była, pieniądze i znajomych. Pewnie też brakuje jej władzy, jaką miała, będąc właścicielką klubu nocnego. Obejmuje ją w pasie. Gospodyni niemal dorównuje mu wzrostem, ma kobiece kształty i prawdopodobnie od kilku miesięcy nie miała okazji rozmawiać z kimś, kto by ją rozumiał. – Nie powinnam była się rozklejać – odsuwa od niego głowę, choć wciąż trzyma ręce na jego ramionach, a on obejmuje ją w talii – o... rozmazałam cię – ślini palec i zmywa z jego policzka tusz. Jest w tym geście coś intymnego. Obca kobieta zachowująca się jak jego matka, gdy Adam był jeszcze dzieckiem, wywołuje u niego sympatię. Patrzą na siebie w ciszy. Rozmazany tusz na powiekach Dominiki sprawia, że wygląda jednocześnie żałośnie i ponętnie. – Ogień dogasa, pójdę po drewno i przyniosę nam jeszcze grzanego piwa – puszcza swojego gościa, ale jakoś tak niechętnie, ociąga się, jakby potrzebowała jego ciepła. Kiedy mężczyzna zostaje sam, siada w fotelu i rozgląda się po pokoju. Wciąż nie może uwierzyć, że znajduje się na pustkowiu gdzie zamiast psów, na zewnątrz wyje wiatr, a śnieg zacina wściekle. Najbliższe sąsiedztwo znajduje się około kilometra stąd i sprowadza się do kilkunastu gospodarstw. Do jakiejkolwiek cywilizacji ma co najmniej czterdzieści kilometrów. Przygnębiająca perspektywa. W pewnej chwili gość kieruje wzrok do głowy jelenia wiszącej na ścianie po jego ...
... prawej stronie. Mężczyzna odnosi wrażenie, że wypchane zwierzę wpatruje się w niego intensywnie. Głupie irracjonalne odczucie nie chce ustąpić. W głowie dyrektora rozbrzmiewają słowa piosenki Zeppelinów; Choć na ścianie napis jest, ona chce pewność mieć Wiele słów przecież ma dwa znaczenia. Mężczyzna dopija piwo i potrząsa głową, jakby chciał wyrzucić z niej nachalny tekst. Na ścianie napis jest, słowa mają dwa znaczenia, zdania jak echo kołaczą mu się pod czaszką. Nagle światło odbijające się na lśniącej sierści zwierzaka się załamuje. Upływa co najmniej sekunda, zanim Adam rozumie dlaczego. Głowa odwraca się w jego stronę. Nie metaforycznie, ale czysto fizycznie. Zdumienie zszokowanego dyrektora sięga zenitu, kiedy jeleń otwiera usta i przemawia do niego. – Pewna dama dobrze wie, złotem jest, co błyszczy się i kupuje sobie schody do nieba – jeleń robi krótką pauzę, żeby oblizać wargi, wygląda to tyleż komicznie, co strasznie – A gdy dotrze tam i pech, na zamknięty trafi sklep, powie słowo i dostanie, co trzeba – wypchane myśliwskie trofeum przemawia do zszokowanego gościa głosem Roberta Planta. – Kim ona jest? – mężczyzna rzuca pytanie, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że właśnie rozmawia z martwą wypchaną głową cholernego jelenia. – Pani, ona zawsze dostaje, co chce. – Z kim rozmawiasz? – W pokoju zjawia się Dominika i rozgląda zaskoczona dookoła. – Przepraszam, chyba jestem bardziej zmęczony, niż mi się wydawało. Kobieta dorzuca drew do kominka. ...