1. Odkupienie (I)


    Data: 23.04.2024, Kategorie: Fantazja Incest wojna, Romantyczne Autor: jokerthief

    ... zegarek, aby wiedzieć, że przybył punktualnie. I to ją zaczęło drażnić – wolała tego szaleńca. Wolała tę nutę ryzyka, którą emanował jego głos. W końcu zlitowała się nad nim i wlepiła w niego spojrzenie roziskrzonych oczu. Uśmiechnęła się ponad kartoteką, rzuciła ją na stół na stertę papierów i oparła brodę na splecionych dłoniach. Pochyliła się przy tym lekko, znajdując podporę w biurku, jej stopa miarowo zataczała koła w powietrzu. Posłała mu najszczerszy uśmiech, jaki znalazła w sobie. Udało się jej – wprawiło go znowu w zakłopotanie. Chłopak zacisnął mocno wargi i nie wiedział co zrobić. Przekrzywiła głowę lekko na bok, opierając policzek na jednej ręce. Poklepała dłonią blat przed sobą i poczuła, jak odpowiada jej z lekką niepewnością. Splotła palce z jego, w końcu decydując się zakończyć tę udrękę swego dziecka.
    
    - Miło mi, że wpadłeś.
    
    - Pani...yyy.. prosiłaś mnie, mamo.
    
    - Chciałam na ciebie popatrzeć.
    
    - Aha. No... okej.
    
    Cat czuła się wyśmienicie. Załamanie, które przeżyła minęło już tydzień temu – pamiętała jak przez mgłę to co się z nią działo. Natasha też była zdziwiona, jednak zakończyła swoją diagnozę enigmatycznym stwierdzeniem, "oh, chyba rozumiem. Ciekawe." Catherine do dzisiaj nie pojmowała jej słów, jednak mało ją interesowały. Widok syna, całego i zdrowego był dla niej najważniejszy. Po raz pierwszy w życiu czuła się... taka pełna sił.
    
    - Kotku, jak się czujesz?
    
    - Dobrze. - Mark odpowiedział powoli. - Erm... oddycham już normalnie, mogę ...
    ... jeść co chcę... chyba wszystko w porządku.
    
    - Nic cię nie boli?
    
    - Nie, już jest okej. - Chłopak uśmiechnął się do niej kącikiem ust, nadal lekko poruszony jej dziwnym zachowaniem.
    
    - To dobrze. Bardzo dobrze.
    
    Jak miała mu to powiedzieć? Wzruszyła ramionami i wstała ze swojego miejsca. Obeszła biurko i stanęła przed nim, nadal świdrując go swoim wzrokiem. Nie ma sensu czekać na lepszą okazję – teraz albo nigdy. Nie dała mu nawet możliwości ucieczki, gdy opadła lekko na jego kolano i zarzuciła ramiona na jego szyję. Przez sekundkę jeszcze patrzyła się w te zaszokowane oczy. Teraz go miała! Jej twarz zbliżyła się do jego i zatrzymała jeszcze, dając jej moralności ostatnią szansę – jednak ta wcale się temu nie sprzeciwiała. Raczej kopnęła ją w tyłek i kazała zrobić w końcu to czego tak bardzo pragnęła. Ich usta spotkały się, jej delikatny zapach uderzył w jego zmysły z pełną siłą. Najpierw nie wiedział co zrobić – uciekać, odepchnąć ją czy ugryźć w wargi. To jego serce podpowiedziało mu co zrobić dalej. Jego ramiona objęły ją i przycisnęły mocniej, wydobywając piękny jęk ze samego środka duszy. Catherine przez chwilę straciła kontrolę nad sobą, dociskała się do niego tak lubieżnie, że poczuła wstyd. Odsunęła się odrobinę i mocno zarumieniła, całkowicie porzucając profesjonalny sposób bycia.
    
    - Przepraszam. - Szepnęła prawie niesłyszalnie.
    
    - Nie... mamo. - Mark złapał jej dłoń i przyciągnął do ust aby pocałować. - Nie masz za co.
    
    - Jestem twoją matką, nie powinnam ...
«12...242526...30»