-
Narzeczony dla Księżniczki - rozdział 7
Data: 30.05.2024, Autor: damapik
... nagle się zatrzymał. - Wasza Wysokość, jak mniemam? - spytał. - Ja? To musi być pomyłka… - Przecież poznaję - uśmiechnął się, a zmarszczki wokół oczu utworzyły przyjazne linie - Książę Orestes van Enkemann, mąż jaśnie księżniczki Aleksandry II. - Tak, to prawda. Nie przywykłem… - Gratuluję. - mężczyzna uścisnął mu dłoń i poklepał po ramieniu. - Dziękuję. - wydukał. - Wraca Wasza Wysokość od księcia Orma de Ligne? - Mijałem go. - Jest u siebie? Orestes skinął głową potwierdzająco. Nieznajomy znów się uśmiechnął i puścił jego dłoń. Odwrócił się i podążył w kierunku gabinetu na końcu korytarza. Ciężko było określić co, może był to po prostu prawniczy i mężowski instynkt, ale obcy mężczyzna również zaczął wydawać się podejrzany. Z żoną spotkał się dopiero przy kolacji. Aleksandra nie szczędziła mu dyskretnych czułości, co z chęcią przyjmował i nie pozostawał jej dłużny. Jedli niewiele i dość pospiesznie, a kiedy tylko uprzejmie było wstać od stołu, kobieta pociągnęła go za rękę w kierunku sypialni. - Muszę cię o coś spytać - zaczął, przerywając jej pocałunki, kiedy znaleźli się już za drzwiami. - Tak, jestem gotowa. Nie przerywajmy tego… - szepnęła, rozpinając jego koszulę. Czuła wilgoć między udami, rumieńce wychodzące na twarz i ciepło w lędźwiach. Jej sutki zaczynały twardnieć z podniecenia. - Przepraszam, ale to istotne. - Coś jest istotniejsze od nas w tej chwili? - zamruczała i sama zaczęła zdejmować swoje ubranie. - ...
... Powiedzmy, że moja ciekawość. - Kurewsko istotne, ale porządku. - odpuściła i skrzyżowała ręce na piersi, miała bardzo zniecierpliwioną minę - O co chodzi? - Spotkałem dzisiaj pewnego człowieka, szedł na rozmowę z twoim szwagrem… - Ormem de Ligne? - Tak. - Jak wyglądał? - Wysoki, rude włosy, broda, dobrze ubrany… - Znam go. - odparła z pewnością - To Arsen van Kasteel, szlachcic, handluje węglem i drewnem na większym obszarze kontynentu, osobiście uważam go za kanalię pokroju Orma. Możemy już iść do łóżka? - Powiedz jeszcze dlaczego jest aż tak niegodny twojego zaufania. - Rucha królewski skarbiec tak, jak teraz ty powinieneś mnie. - wbiła zaczepnie szpileczkę i spojrzała na niego wyzywająco. - Możesz jaśniej? - nacisnął. Zmarszczyła brwi ze zniecierpliwienia. - Jestem prawie pewna, że nie wykazuje wszystkich dochodów przed Najwyższą Izbą, ojciec nawet prosił Jakobsena o dokładne analizy ksiąg rachunkowych jego kompanii handlowej, ale nie ma dowodów na okradanie skarbca, nie ma czego się chwycić. Tylko niemożliwe jest, żeby kompania wysyłała tyle okrętów, dobijała tyle targów i jednocześnie miała tak mały dochód. Wykazują niesamowite ilości bzdurnych strat. W zeszłym miesiącu zatonęły podobno cztery statki z drogim towarem. O takich zaginięciach jest głośno od kiedy prasa się rozsierdziła i śledzi wszystko. O tym jakoś milczeli. A tłumaczenia, że stało się to w nocy do mnie nie przemawiają. Orestes słuchał z uwagą. Nawet głęboki dekolt żony nie był ...