-
Niemoralna propozycja (I)
Data: 25.06.2024, Kategorie: urzędnik, nauczycielka, pończochy, szantaż, Autor: historyczka
... klasie, ma spotkać rola nie ważniejsza niż dmuchanej lalki - zaspokojenia samczych chuci! Prawie nie słyszę odpowiedzi uczniów, zdaje mi się że oni snują się, jakby za mgłą. Coś prawią o rozbiorach, o upokorzeniu Polski. Niedługo to ja będę rozebrana... i nie mniej upokorzona... W pewnym momencie dostaję sms-a. Ku mojemu zdziwieniu - od Surowego. "Nawet nie wie pani jak się cieszę, że się Pani zgodziła. Ale, żebym miał pewność, może Pani wysłać potwierdzenie sms-em?" A to drań! Co on sobie wyobraża?! Pechnie chce się nasycić moim upadkiem. Chce się delektować poczuciem, że jeszcze dziś będzie mnie miał. Początkowo postanawiam zignowrować informację. A co to, mam obowiązek odczytywać na lekcji sms-y? Po chwili jednak czuję potrzebę odpowiedzeniu mu, ale tylko zdawkowo - "tak" - wpisuję. Lecz nie wysyłam tego. Wkrótce jednak wymazuję wiadomość, a wklikuję - "Zgadzam się. Jeszcze dziś będzie pan mnie miał." Sama się zaskakuję, że to wpisałam. A jednak, z jakiegoś powodu mnie to ekscytuje, choć nie chcę się przyznać sama przed sobą. Szybko dostaję odpowiedź: "Doskonale! A czy mogę wiedzieć, jak się pani ubrała na nasze spotkanie? Co ma pani na sobie?" Zadrżałam. Ten zbok autentycznie jara się na mnie. Na to, że do niego przyjdę. A to wywołuje we mnie dziwny rodzaj emocji. "Spódnicę i bluzkę" - wpisuję tekst. Ale po chwili dodaję "oraz pończochy". Pewnie drań jest ciekaw moich majtek i stanika... Odpisuje natychmiast - "Czy mogę prosić o ...
... zdjęcie?" Początkowo decyduję się zignorować prośbę. Jednak powoli uświadamiam sobie, że wszak to ja jestem od niego zależna... to ja winnam zabiegać o jego dobrą wolę... Tym bardziej czuję się zniewolona... osaczona... Tylko dlaczego to mnie w jakiś dziwny sposób działa... Na przerwie, w łazience, wyczekuję aż nikogo tam nie będzie, po czym robię sobie fotkę. Najpierw jedną z góry, potem drugą - odbicie w lustrze. Kurcze... w tym ujęciu, w szkolnej łazience, odnoszę wrażenie, że biust wydaje się większy, że kiecka bardziej seksowna, że wyglądam jeszcze apetyczniej, niż rano, kiedy w domu przegladałam się w lustrze. Wysyłam zdjęcie. Ta kanalia, pewnie teraz, śliniąc się, pożera mnie wzrokiem tak samo jak wtedy gdy byłam u niego w biurze... A może nawet, jak to mówi młodzież "marszczy freda" patrząc na moje zdjęcie? Z drugiej strony - po co? Skoro już za kilka godzin, będzie miał mnie na żywo... Słowo - miał - to trafne określenie... Podrywa mnie dźwięk sms-a. Wysłał odpowiedź. "- Dziękuję! Fenomenalnie Pani wygląda! Jaka szkoda, że nie w minispódniczce, choćby takiej, w jakiej kiedyś u mnie Pani była. Ale i tak przezentuje się Pani nad wyraz powabnie! Nie mogę się już doczekać spotkania. Niech mi Pani wierzy, odliczam każdą minutę. A propos. Czy to są rajstopy, czy pończochy?" Zbok! - myślę sobie - ciągle myśli o mnie... i o tym co skrywam pod spódnicą... Ponownie pierwotnie decyduję się zignorować pytanie, ale znów, jakaś siła pociąga mną, jak za ...