-
Sigil (I). Dziwne przypadki Anny M.
Data: 14.07.2020, Kategorie: studentka, amok, opętanie, Autor: XXX_Lord
... było preludium, teraz tutaj - Ania dotyka nieco wyżej po wewnętrznej stronie ud, a Rakowski podążą za jej dłonią - i tu i tu - jego głowa przesuwa się coraz wyżej i wyżej, aż w końcu dociera do koronkowych, czarnych stringów. - Źle - ostry głos przywraca go do pionu i w pokoju rozlega się plask uderzenia ręką w twarz - Mówiłam, że będzie kara jeśli się nie spiszesz? Masz być delikatny, czuły i ostrożny, zrozumiano? Rakowski nic nie mówiąc potakuje głową. - Dobrze, teraz tu - Ania dotyka materiału - tylko ostrożnie, jeśli wykonasz nieprawidłowo polecenie to znowu cię ukarzę. Dziewczyna czuje ciepły oddech belfra i palce zsuwające z niej majtki. Unosi nieco pupę, podciąga wyżej sukienkę i rozkłada nogi. Rakowski bez ostrzeżenia wjeżdża w nią językiem, co powoduje pełne napięcia jęknięcie, a jej ręce chwytają go za głowę i pociągają za włosy. - Mhm, nieźle. Trochę wyżej, wyczujesz maleńki guziczek językiem. Masz się nim zaj... - nerwowy spazm połączony z krzykiem wstrząsa jej ciałem - Ohh, tak dobrze! - język jak stado pracowitych mrówek w gnieździe oplata i wykonuje szalone ruchy wokół. Odchyla głowę do tyłu i zamyka oczy. - Tak jest dobrze, nie przerywaj - urywanym głosem wydaje polecenie szarpiąc go za włosy, zaczyna poruszać biodrami i pojękiwać coraz głośniej w rytm ruchów. Język profesora oplata jej najbardziej czułe miejsca, a usta wysysają i zlizują wszystko co z niej wypływa. Wreszcie jego palec wsuwa się w nią, a dziewczyna unosi się na rękach i ...
... mając w oczach niemą prośbę o więcej zaczyna szczytować z narastającym jękiem zmieniającym się w krzyk. - Profesorku, spisałeś się - otwiera po krótkiej chwili oczy - pokaż co tam masz - klęka przed nim i rozpina rozporek spodni. Członek uwolniony z dużą siłą niemal uderza ją w twarz. - Co on jest taki nerwowy? - Ania uśmiecha się i zsuwa spodnie do kostek. Opuszkami palców dotyka podbrzusza, drapie je paznokciami jednocześnie całując i liżąc okolice krocza. - I jak Mareczku, dobrze ci? - spogląda na niego wysuwając język - Chcesz jeszcze? - Tak - głos Rakowskiego jest chrapliwy i naznaczony ciężkim oddechem - zerżnę cię w usta, perwersyjna, mała dziwko. - Nieładnie jest tak mówić o swojej najlepszej studentce - Ania droczy się z nim muskając czubkiem języka wędzidełko i wierzch główki - A może chcesz, żebym przestała? - Zamknę ci w końcu tą wygadaną buzię - chwyta ją za włosy i nadziewa jej gardło na siebie. Porusza się gwałtownie przez chwilę po czym wyjmuje go całego ociekającego jej śliną, przyciąga ją za krawat i całuje głęboko. - Czułaś go, młodociana ladacznico? Zaraz poczujesz go jeszcze głębiej, w sobie - zmusza ją do ponownego uklęknięcia i siłą wpycha go z powrotem do ust wsuwając i wysuwając z niej ponad połowę jego długości. Ania krztusi się, a po jej policzkach płyną łzy. Kiedy Rakowski wyjmuje go po raz drugi zaczyna ciężko łapać powietrze. - Noo, Mareczku, to było całkiem niezłe - wstaje, ociera rozmazany tusz z twarzy i podciągając ...