1. W niewoli umysłu | Rozdział I


    Data: 27.07.2020, Autor: tPoH

    ~ Artykuł z czasopisma „Science Journal”
    
    Patrzyłem na listę dzisiejszych pacjentów. Zapowiadało się na kolejny, nudny dzień, bo większość nazwisk kojarzyłem. Chorzy odwiedzali mnie regularnie, bym przepisał im kolejną dawkę leków. Moja rola w takich przypadkach ograniczała się do zapytania o stan zdrowia i wypisania recepty. Na szczęście było tez kilka nowych pozycji.
    
    Upiłem łyk aromatycznej kawy i wcisnąłem przycisk automatycznej sekretarki.
    
    – Polly, proszę wpuścić pierwszego pacjenta – powiedziałem do mikrofonu.
    
    Po chwili drzwi się uchyliły, a mym oczom ukazał się mężczyzna w sędziwym wieku. Jedną rękę miał amputowaną do wysokości łokcia.
    
    – Dzień dobry, doktorze Owen – przywitał mnie zachrypniętym głosem.
    
    – Witam, panie Tallen. Proszę sobie usiąść. – Skinąłem głowa na krzesło naprzeciwko biurka.
    
    Otworzyłem kartę pacjenta, by przejrzeć szybko dotychczasowy przebieg terapii. Frank Tallen był weteranem wojennym, który stracił lewe przedramię podczas wojny w Afganistanie. Większość jego kolegów zginęła w zamachu bombowym, a on został kaleką i nabawił się PTSD (zespołu stresu pourazowego). No i oczywiście schizofrenii łącznej, która ostatnimi czasy stała się wręcz plagą.
    
    – Panie Tallen, jak się pan czuje? Są jakieś postępy?
    
    – A gdzie tam, panie doktorze. Nie pamiętam już kiedy ostatnio przespałem chociaż kilka godzin z rzędu. Każdy huk na ulicy sprawia, że wracają wspomnienia z Afganistanu.
    
    – Proszę o więcej cierpliwości i wiary w terapię. Leczenie ...
    ... wymaga czasu oraz przede wszystkim pańskiego zaangażowania – wygłosiłem standardową formułkę. – A schizofrenia? Nie było objawów?
    
    – Nie. – Pokręcił głową przecząco. – Szkoda, że nie macie takiego cudownego leku na PTSD – dodał zawiedzionym tonem.
    
    – Spokojnie. Medycyna idzie do przodu. Proszę nie tracić nadziei. – Pocieszyłem go. – Póki co, musi pan dalej brać tabletki, które panu przepisałem. W razie potrzeby można nieznacznie zwiększyć dawkę – wyjaśniłem, wypisując receptę.
    
    – Jasne, panie doktorze. Do następnego razu. – Wziął ode mnie świstek papieru i wyszedł z gabinetu.
    
    – Polly, następny proszę – rzuciłem, wciskając przycisk.
    
    Drzwi uchyliły się po raz kolejny. Przede mną stanęła młoda dziewczyna. Przestępowała z nogi na nogę niespokojnie, bawiąc się nerwowo długimi, czerwonymi włosami. Co jakiś czas rzucała mi krótkie spojrzenia, za każdym razem spuszczając po chwili wzrok w podłogę.
    
    Otworzyłem kartę pacjentki. W rubryce personalnej wyczytałem, że dziewczyna miała siedemnaście lat. Oboje z rodziców zginęli w wypadku samochodowym, gdy była jeszcze małym dzieckiem. Od tamtej pory wychowywała ją babcia. Moja asystentka odręcznie dopisała jeszcze na samym dole karty: Skierowana na badania przez dyrektora szkoły. Przyłapana na seksie z trzema kolegami w męskiej toalecie. Z poprzedniego liceum wydalona za oralne zadowalanie kolegi podczas apelu.
    
    – Usiądź sobie wygodnie. – Uśmiechnąłem się do niej, wskazując palcem na fotel. – Jak ci na imię?
    
    – Elena.
    
    – ...
«1234...11»