-
W niewoli umysłu | Rozdział I
Data: 27.07.2020, Autor: tPoH
... się. – Spojrzałem na kartę pacjentki. – No dobrze. Wiesz, że cierpisz na zaburzenie zwane nimfomanią, prawda? – Wiem, że bardzo lubię seks i trudno jest mi zapanować na pożądaniem. – Mam pomysł. Sztuka bywa miodem na serce. – Podszedłem do biblioteczki w poszukiwaniu książki. – Miałem tu gdzieś powieść, która mogłaby przypaść ci do gustu. Przeglądałem tytuł za tytułem, gdy niespodziewanie poczułem palce delikatnie przesuwające się po kroczu. Naparły mocniej, gdy w końcu odnalazły podłużny, wypukły kształt męskości. Poczułem, że twardnieje pod dotykiem smukłych palców. – Eleno, tak nie można – powiedziałem, lecz nie wykonałem żadnego ruchu. – Panie doktorze – dobiegł mnie uwodzicielski szept tuż przy uchu – nie wyleczy mnie pan, bo ja nie chcę się wyleczyć. Ona mnie przeraża, ale seks... Nie wyobrażam sobie bez tego życia. – Zacisnęła palce na twardym już członku. – To nieetyczne. – Czułem, że moje argumenty są mało przekonywujące. Wbrew temu, co mówiłem, była moją pierwszą pacjentką nimfomanką. Mało która decydowała się to zaburzenie leczyć. Elena była bardzo bezpośrednia, a ja dawno nie miałem kobiety. – Nieetyczne? Jest pan zbyt inteligentny, by traktować poważnie ten twór zwany etyką zawodową. – Wsadziła mi rękę pod bokserki. – Czy człowiekowi w depresji nie podałby pan doraźnie benzodiazepiny, by ulżyć mu w cierpieniu? Bez pańskiego leku – zacisnęła dłoń na męskości – nie będę w stanie skupić się na terapii. Przełknąłem głośno ślinę i oparłem się ...
... o biblioteczkę. W jej przeszklonych drzwiczkach zobaczyłem odbicie oczu dziewczyny. Miała martwe spojrzenie, tak jakby nie była do końca świadoma swoich działań. "Co ja wyprawiam" – pomyślałem. – Przestań. – Złapałem ją mocno za nadgarstki. Pochyliła się i ugryzła mnie mocno w przedramię. Syknąłem z bólu, poluźniając uścisk. Wykorzystała okazję, ponownie łapiąc mnie za członka. Obróciłem ją i cisnąłem mocno o biblioteczkę. Dziewczyna nie dawała za wygraną. Złapała mnie za biodra, przycisnęła do siebie i oplotła nogami. – Uwielbiam na ostro, doktorze. Tego było już za wiele. Przycisnąłem ją jedną ręką do ściany, zwiększając dystans, a drugą trzasnąłem otwartą dłonią w twarz. Nastolatka zawyła z bólu, a po chwili spojrzała na mnie szeroko otwartymi oczami. Zobaczyłem, że znowu są żywe, jakby odzyskała nad sobą kontrolę. Po krótkiej chwili wróciły do poprzedniego stanu, a usta wykrzywiły się w szaleńczym uśmiechu. – Panie doktorze, jestem zaskoczona. Myślałam, że jest pan potulnym barankiem, a tu się okazuje, że skrywa pan w sobie prawdziwego lwa. Odchyliłem się mocno, by zadać kolejny cios. Elena wykorzystała chwilę swobody, odpychając się z całych sił nogami od ściany. Zrobiłem kilka kroków w tył, by nie upaść na podłogę, lecz na mojej drodze stał fotel. Zachwiałem się i straciłem równowagę. Czekałem już tylko aż moje plecy grzmotną boleśnie o posadzkę, gdy niespodziewanie mocno uderzyłem tyłem głowy o blat biurka. W tej samej chwili zrobiło mi się ciemno ...