1. W niewoli umysłu | Rozdział I


    Data: 27.07.2020, Autor: tPoH

    ... że to niewiele daje. Postać robi się na jakiś czas mniej wyraźna, a potem wszystko wraca do normy.
    
    Słowa mężczyzny mnie zdumiały. Pierwszy raz spotkałem się z takim przypadkiem.
    
    – Wie pan co jest najgorsze? – kontynuował. – Że on jest coraz bardziej wkurwiony. Nie daje mi spać od tygodnia.
    
    – Klapki na oczy, stopery do uszu i problem z głowy – doradziłem.
    
    – Pan nie rozumie. On nie daje mi spać. Dosłownie. Za każdym razem, gdy zmrużę oczy, on podchodzi i mnie szturcha albo wylewa na mnie szklankę wody.
    
    Większość moich pacjentów to ludzie normalni, którzy pogubili się w życiu i wpadli w różne zaburzenia. Tym razem jednak trafiłem na prawdziwego wariata. Z naukowego punktu widzenia ingerencja postaci w fizyczność chorego jest niemożliwa.
    
    Wziąłem do ręki długopis i patrzyłem chwilę w pusty blankiet recepty, zastanawiając się co przepisać.
    
    – Wie pan co? Jedyne, co mógłbym zasugerować, to pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Proszę się nie obawiać... – dodałem szybko, widząc jego spojrzenie. – Wyłącznie w celu bardziej szczegółowego zbadania pana niecodziennego przypadku.
    
    – Pan mi nie wierzy – stwierdził. – Nikt mi nie wierzy. – Wstał z fotela i ruszył w kierunku drzwi.
    
    – Poczekaj pan. – Zatrzymałem go. – Moja wiara nie ma tu znaczenia. Skoro pan do mnie przyszedł, to zrobię, co w mojej mocy, by pomóc.
    
    Mężczyzna zawahał się na chwilę, ale w końcu cofnął i ponownie usiadł.
    
    – Słyszałem o panu dobre opinie – powiedział, świdrując mnie oczami – Podobno ...
    ... stosuje pan niekonwencjonalne metody leczenia. – Wstrzymał się na chwilę, czekając na moja reakcję.
    
    – Proszę kontynuować – zachęciłem.
    
    – Moi znajomi twierdzą, że jest pan godny zaufania oraz dba o dobro pacjenta. Chociaż, moim zdaniem, przymknięcie oka na gwałt, nawet przez najładniejszą pacjentkę, podchodzi pod zaburzenie psychiczne. Ale jak to mówią: szewc bez butów chodzi. – Mrugnął do mnie okiem.
    
    Na chwilę odebrało mi mowę. Nie mogłem uwierzyć, że Elena się wygadała.
    
    – Komu jeszcze powiedziała – spytałem.
    
    – Słucham?
    
    – Elena. Komu w poczekalni powiedziała?
    
    – Nikomu. Wyszła na zewnątrz bez słowa.
    
    Jego słowa kompletnie zbiły mnie z tropu.
    
    – No to skąd...
    
    – Od niego – przerwał mi. – Postać Eleny mu powiedziała – dodał, widząc mój wyraz twarzy.
    
    Nic z tego nie rozumiałem. Wyjaśnienia tego człowieka nie miały żadnego sensu. Albo kłamał i Elena się wygadała, albo... Albo no właśnie co?
    
    – Proszę przyjść do mnie w piątek. – Podałem mu wizytówkę. – To adres mojego laboratorium.
    
    Mężczyzna skinął głową z podziękowaniem. Wyjąłem z górnej szuflady tabletki.
    
    – To silne środki usypiające. Po jednej dawce będzie pan spał jak zabity.
    
    – Dziękuje, doktorze. Jestem panu naprawdę wdzięczny.
    
    – Do zobaczenia w piątek.
    
    Odprowadziłem go do drzwi, po czym wyjąłem z szuflady kartę pacjenta. Wykręciłem podany numer kontaktowy.
    
    – Słucham? – Delikatny głos odezwał się w słuchawce.
    
    – Elena? Z tej strony doktor Percy. Nie bierz na razie leków, które ci ...
«12...567...11»