1. W niewoli umysłu | Rozdział I


    Data: 27.07.2020, Autor: tPoH

    ... nawet najgorszą prawdę. Tu chodzi o nasze zdrowie. Teraz nie używałaś. Ile jeszcze było takich sytuacji?
    
    – Proszę mi uwierzyć. Z reguły nie doprowadzam się do takiego stanu jak dziś. Po ostatnim razie miałam dosyć i postanowiłam się wstrzymać jak najdłużej. To był błąd. Z reguły uprawiam seks systematycznie, gdy jestem jeszcze w pełni świadoma tego, co robię.
    
    – Jak długo trwa zaspokojenie?
    
    – Kilka godzin. Potem pojawiają się coraz bardziej natrętne myśli, a ona coraz nachalniej mnie namawia. Po całym dniu nie jestem już w stanie nad sobą panować. – Głos jej się załamał.
    
    – Mówi coś teraz?
    
    – Nie. – Zerknęła na fotel w rogu. – Uśmiecha się tylko głupio.
    
    Wstałem z podłogi, podszedłem do biurka i wypisałem receptę.
    
    – Dzięki tym lekom ona zniknie. – Podałem jej kartkę. – Nie pozbędziesz się jednak pożądania. Musisz zacząć chodzić na terapię. Twoja nimfomania jest niebezpieczna. Ktoś w końcu może ci zrobić krzywdę.
    
    – Wiem...
    
    – Znajdź sobie póki co jakiegoś stałego partnera. Kogoś, kto zawsze będzie dostępny. Dla własnego bezpieczeństwa.
    
    – Nie mam nikogo takiego... Uprawiam seks z przypadkowymi ludźmi, bo znajomi nie chcą już ze mną rozmawiać. Zresztą, przy moim libido jeden facet raczej nie da sobie rady...
    
    – Masturbacja nie pomaga?
    
    Pokiwała przecząco głową. Nagle jej oczy otworzyły się szeroko i wypaliła:
    
    – A może pan by mi pomógł? Przy panu czuję się bezpiecznie.
    
    Nie powiem, żeby ten pomysł mi się nie spodobał. Bariera pacjent - terapeuta ...
    ... i tak została już przełamana, a ja od dawna żyłem tylko pracą. Nie miałem czasu, żeby umawiać się z kobietami. Bałem się tylko reakcji znajomego grona psychiatrów, gdy dowiedzą się, że sypiam z pacjentką.
    
    – Nie, Eleno. Ten incydent nie może się powtórzyć.
    
    Jej policzki się zaczerwieniły i spuściła głowę zmieszana.
    
    – Przepraszam, ma pan rację. Nie powinnam w ogóle pytać.
    
    – Nic nie szkodzi. To było na tyle. Widzimy się za tydzień.
    
    Skinęła mi głową na pożegnanie i wyszła z gabinetu. Podszedłem do biurka, wcisnąłem przycisk automatycznej sekretarki i powiedziałem:
    
    – Na dzisiaj wystarczy, Polly. Proszę przeprosić pacjentów i przełożyć wizyty na jutro. Jeżeli będzie trzeba, to zostanę po godzinach.
    
    Siedziałem zamyślony na fotelu, gdy nagle dobiegł mnie odgłos pukania. Po chwili drzwi się uchyliły i zobaczyłem moją sekretarkę.
    
    – Panie doktorze, jeden z pacjentów nalega na spotkanie. Twierdzi, że do jutra może nie wytrzymać.
    
    – Dobrze. Wpuść go.
    
    Do gabinetu wszedł postawny mężczyzna. Jego podkrążone oczy wskazywały, że dawno nie zaznał snu. Podszedł bez słowa do fotela przy ścianie i usiadł na nim ciężko.
    
    – Co pa...
    
    – Depresja dwubiegunowa i schizofrenia łączna – przerwał mi w pół słowa. – Już miałem stawianą diagnozę, doktorze. Niejeden raz – dodał, widząc moje zdumione spojrzenie.
    
    – Rozumiem, że depresja to trudna sprawa, ale schizofrenii można się pozbyć bez wysiłku. Dlaczego nie bierze pan tabletek?
    
    – Doktorze, ja je łykam garściami. Tylko, ...
«12...456...11»