-
Żoną na wakacjach a ja w domu.
Data: 18.08.2020, Autor: Snajper
Jest 20 lipca 2018 roku i za tydzień miałem jechać z moją żoną i znajomymi na wakacje. Oczywiście nie pojadę bo jak idiota zachciało mi się pograć z kolegami z pracy w piłkę. Oczywiście wynikiem gry nie była wygrana a moja pęknięta kość w piszczelu. I po wakacjach. Wszystko opłacone i co teraz ? Ania stwierdziła, że nigdzie sama nie jedzie. Oczywiście zgodziłbym się z nią pod warunkiem, że byłby to wypad jednoosobowy. Ale przecież mieli jechać nasi znajomi. Po co marnować kasę i na szybko sprzedawać wycieczkę. I dlaczego żona ma cierpieć i tracić urlop z powodu mojej głupoty. Pozostały 2 dni do wyjazdu i jakoś udało mi się żonę namówić, żeby jednak pojechała. To tylko 8 dni. Żona zgodziła się i szybko spakowała. Strasznie się martwiła, czy dam radę sam, i nawet chciała ponownie zrezygnować. Ale klamka już zapadła. Powiedziałem tylko w dniu wyjazdu, żeby dobrze się bawiła i nie żałowała karty w telefonie na zdjęcia i filmy. Obiecała dziennie dzwonić przez Whatsapp. I wysłać systematycznie zdjęcia. Pożegnaliśmy się w domu pocałunkami. Przez chwilę wydawało mi się, że widziałem w jej oczach łzy. Nasz związek jest bardzo stabilny, musi być bo żyjemy według swoich zasad o których wiemy tylko my. Bardzo cenimy naszą otwartość w związku na różne przygody. Dlatego też jesteśmy, jak już pisałem, ogromnie związani ze sobą uczuciowo. Wierzę i ufam żonie na 100% i to się nie zmieni chyba nigdy. Kiedy drzwi się zatrzasnęły poczułem się dziwnie. Pierwszy raz osobno od kilkunastu ...
... lat. Na początku nie wiedziałem co mam robić. Do cholery jeszcze ta noga. Uwięziony sam w domu. No cóż. Pozostaje tv i konsola lub laptop. To tylko 8 dni. Pierwszy dzień o dziwo minął bardzo szybko. Dostałem od razu wiadomość, że dolecieli na miejsce i pierwsze fotki z hotelu. Naprawdę zakuło mnie w klatce, jak widziałem te widoki i pogodę, oraz uśmiechnięte twarze znajomych w tle. Zrobiło się późno znalazłem jakiś godny uwagi serial na netflixie i tak przesiedziałem do 2 w nocy. Zasnąłem z pilotem w ręku. Obudził mnie telefon. Ania dzwoniła, że dziś jadą na wycieczkę na cały dzień. Odpisałem, że super i żeby nie zapominała o zdjęciach. Nawet nie wiem, kiedy zrobił się wieczór. Ania się nie odzywała. Pewnie byli na kolacji, a może później jak będzie w pokoju to coś napisze. Zająłem się sobą. Pograłem na konsoli. Później, z nudów zasnąłem. Rano gdy wstałem pierwsze co, to spojrzałem na telefon. Nic. Ok. Jest 8 rano pewnie Ania odsypia. Zrobiłem ranny prysznic. Ciężko było o kulach i stabilizatorze się myć, ale no trzeba sobie jakoś radzić w życiu. Kiedy wyszedłem spod prysznic i siadłem na sedesie chwyciłem ponownie za telefon i pomyślałem, że może to ja zadzwonię. Nie zauważyłem, że dioda na telefonie miga. Ania wysłała kolejna paczkę zdjęć. Kilkadziesiąt z wycieczki i kilka wieczorem z hotelu i z jakiejś imprezy w klubie. Parę zdjęć było podpisanych "Specjalnie dla Ciebie kochanie". Otworzyłem je i mnie zamurowało. Ania robiła sobie selfie w toalecie pozując z wystawioną ...