1. Czas grozy (I)


    Data: 26.08.2020, Kategorie: historia, wikingowie, łoże, propozycja, dama, Autor: historyczka

    ... sukni, jaką miała.
    
    Stała naga. Oglądała bransolety i naszyjnik, który zamiarowała nałożyć na ucztę. I gładziła swoje piersi. Przejechała dłonią po udach i pośladkach…
    
    „No zgrabny mam ten mój zadek… i jaki wielki biust… Działać to musi na chłopów niechybnie!
    
    Chcieliby sobie pomacać takie doje, oj chcieliby!”
    
    Chwyciła w dłonie swe cycki. Zaczęła je ściskać tak, jakby robił to jakowyś rozochocony junak.
    
    - Aaaaa aaaaa – pojękiwała.
    
    Nie wypuszczając z rąk piersi, wciąż myślała o tym co przed chwilą zaszło.
    
    „A może… może powinnam grać w tym kierunku… Zaproponować, że tylko jemu się oddam. Tym samym uniknęłabym nieobliczalności tych srogich wojów. Wiadomo to, jak który potraktowałby mnie w łożu? A tak, tylko on będzie mnie chędożył. Kiedy będzie chciał. Wygląda na męża z ogładą, on nie grzmociłby mnie tak brutalnie, jak ten niedźwiedź… największy z jego wojów, ten z wybitymi zębami i przekrwionymi oczami…”
    
    Cały czas pieściła piersi. Im intensywniej pieściła, tym bardziej podniecające myśli targały jej głowę.
    
    „Dowódca, niby taki miły… a rzucił mi mieszek srebra… tym samym potraktował jak białogłowę lekkich obyczajów… Tak Martha, w ten sposób zostałaś sprzedajną dziwką!”
    
    Tak bardzo ją to podnieciło, że stękając i ściskając biust wykrzyknęła głośno:
    
    - Tak! Jestem pospolitą, sprzedajną dziwką!!!
    
    W tym czasie usłyszała, jak drzwi skrzypnęły. Ktoś ewidentnie stał za progiem.
    
    Rozdział drugi
    
    Martha zatrwożyła się.
    
    „Boże! Któż to?!”
    
    Chwyciła ...
    ... suknię, by osłonić swą nagość, lecz zbyt późno. Brodaty woj wtłoczył się przez drzwi, sprośnie gapiąc się na nagie piersi i łono niewiasty.
    
    - Hej panno, chyba spóźnisz się na wieczerzę.
    
    - Jak tak można podglądać nagą białogłowę?! – obruszyła się Martha, zakrywając materiałem sukni biust i brzuch. „Pewnie huncwot słyszał wyraźnie jak jęczę i jak wykrzykuje te sromotne słowa… co za wstyd!”
    
    - Panienko… słyszałem cóś jak krzyk, a to mój obowiązek baczyć co się dzieje. A że spotkał mnie tak miły oczu męża widok… nie moja to wina…
    
    „No tak… to moja wina, że wystawiłam ci na widok moje gołe cyce… winnam pomnić, że wartownik pełni straż… Ale, cóż on dalej się na mnie tak gapi???”
    
    - No tak… dzięki ci panie za baczenie… Ale pozwól mi się teraz przebrać… i nie wchodź proszę bez pukania, by nie narażać mnie na taką sromotę…
    
    - No niechaj tak będzie… ale… cóż to za sromota? Jaki wstyd?! Masz panienko czym dychać… takie prawdziwe dynie, to na miły Bóg, widok niepospolity.
    
    Martha ubóstwiała wprost komplementowanie jej biustu. Spłoniła się. Zwłaszcza przypomniawszy sobie „propozycje” komendanta.
    
    „No tak… ja tu się zawstydzam, że wojak zobaczył sobie moje gołe cycki, a tymczasem kroi się na to, że będą do mnie przychodzić dzień w dzień, a właściwie noc w noc, żeby nie tylko mnie sobie oglądać…”
    
    Założyła najstrojniejszą suknię, jaką miała. Była niezwykle dopasowana, uwydatniała szerokie biodra, zwłaszcza gdy idąc, kołysała nimi. Rękawy miała poszerzane i wydłużone. ...
«12...101112...15»