-
Czas grozy (I)
Data: 26.08.2020, Kategorie: historia, wikingowie, łoże, propozycja, dama, Autor: historyczka
... Zakończenia rękawów, wycięcie przy szyi przyozdobione misternie haftowanym obszyciem. Suknia iście godna możnej damy. Największy efekt robiła góra stroju, wyraźnie eksponowała biust. Gdy Martha znalazła się na wieczerzy, usadzoną ją w poślednim miejscu, jako córkę służki, w dodatku nieślubną nie mogły czekać splendory, honorowe stolce… Siedzący obok niej, wyraźnie pośledniejszego stanu, nie praktykowali tak dworskich manier, jak bliskie otoczenie księcia. Toteż nie tylko łypali oczami w jej stronę, sprośnie się uśmiechając, lecz także co rusz, rzucali rozpustne żarty. Z jednej strony drażniło ich luksusowe odzienie Marthy, godne księżnej, a z drugiej podniecało… tak bardzo eksponujące jej walory. Prostaczkowie nie wiedzieli nic na temat Marthy. Nie dotarła do nich jej sława, a zwłaszcza opinie o jej cnotliwości. Dlatego w swych wszetecznych szyderstwach dworowali sobie lekko z niej, sugerując że na takie fatałaszki musiała sobie czymś zasłużyć, i w tym momencie mrużyli znacząco oczy. Kobietę deprymowały tego typu kąśliwości. Odniosła wręcz wrażenie, że dwóch chudopachołków uwierzyło w tę narrację i uznali ją za niewiastę lekkich obyczajów. Jeden z nich, po wypiciu głębszego hausta miodu, wręcz zaproponował białogłowie, by udała się z nim w ustronne miejsce. Gdy ta stanowczo odmówiła, próbował nawet chwytać ją za biust, ale ta zdecydowanie odepchnęła nieudacznego zalotnika. Ci jednak nie dawali za wygraną. Gdy Martha w pewnym momencie musiała udać się na stronę, ...
... ci jak cienie podążali za nią. Dopadli ją w wąskim i ciasnym przejściu. - Cichaj dziewko! W sali gromka wrzawa, to i tak cię nikt nie usłyszy! – syknął niedoszły konkurent kobiecie do ucha. Obaj schwycili Marthę tak krzepko, że nie mogła się uwolnić. - Poniechajcie mnie nicponie! – protestowała, lecz poczuła, że są zbyt silni i zdeterminowani, by zdołała się uwolnić. Najwyraźniej już wcześniej obmyślili plan działania, gdyż jeden trzymał kobietę za nadgarstki, a drugi mógł wówczas swobodnie zająć się jej biustem. Stojąc za plecami Marthy, chwycił od tyłu jej półkule przez materiał sukni. - Nie, nie… - prosiła. Lecz rozochocony łajdak ściskał jej piersi, delektując się ich rozmiarami i kształtami. Martha zaskoczyła się, że poczucie bezradności, tego, że nie może przeciwdziałać, cholernie ją podnieciło. Czuła, że chce być wymacana… I tego właśnie doświadczała… Napaleniec obmacywał ją jak opętany. Wreszcie zsunął suknię w dół i dzięki temu w jego łapy trafiły zupełnie nagie piersi Marthy. Krzyknęła. - Nie! Jak możesz! W półcieniu zdołali dostrzec jej nagi biust. Obaj się tym nakręcili. Drugiemu z mężczyzn już nie wystarczało trzymanie kobiety za nadgarstki. Rzucił się na jej cycki jak szalony. Żeby je gnieść, miętosić. Ściskać sutki. Tymczasem jego kompan uniósł suknię Marthy i wepchnął po nią rękę. - Ojej! – krzyknęła gdy poczuła ją na udzie, sunącą w jasno określonym kierunku. W stronę jej kobiecości… Niewiasta podjęła próbę wyrwania się, ...