1. Czas grozy (I)


    Data: 26.08.2020, Kategorie: historia, wikingowie, łoże, propozycja, dama, Autor: historyczka

    ... ale przyniosło to wręcz przeciwny skutek. Dłonie ciemięzców zacisnęły się na jej piersiach i kroczu…
    
    Macali ją brutalnie, nie zważając, że może ją to boleć.
    
    - No dzierlatko! Nie próbuj nam się wywinąć! I tak nic nie wskórasz!
    
    - Masz cyce stworzone do uszczęśliwiania mężów.
    
    - I piczę takoż samo. Zaraz nas nią uszczęśliwisz!
    
    W tym momencie poczuła brutalną jazdę palców agresora po wargach sromowych.
    
    Jęczała.
    
    - Nie... ach... nie...
    
    Wówczas poczuła siarczystego klapsa na pośladku.
    
    - Nawet nie próbuj nam się przeciwstawiać!
    
    Napastnik, jakby chcąc dodać powagi swym słowom, wepchnął dwa palce wgłąb jej pochwy.
    
    - Auuaaa! Nie! Co wy mi robicie???
    
    - Dopiero zrobimy. Ha ha ha!
    
    Palce penetrowały cipkę, suwały się w tą i z powrotem, symulując ruchy frykcyjne. Coraz szybsze i mocniejsze.
    
    - Tylko nie myśl paniusiu, że na zmacaniu się skończy!
    
    Potwierdził to ciemięzca z tyłu, który cały czas pastwił się nad jej biustem, mietosząc go niemożebnie. Co raz zjeżdżając do pośladków.
    
    - To dokąd ją zgarniamy?
    
    - Dawaj ją do tej izdebki! Tam zajmiemy się nią porządniej!
    
    Martha nie miała złudzeń co do tego, co ci łotrzykowie zamierzają uczynić jej w owej izdebce.
    
    - Olaboga! Olaboga! – wykrzykiwała, zdając sobie sprawę, że i tak jej nikt nie usłyszy.
    
    Prześladowcy, chwyciwszy półnagą niewiastę pod pachy, poczęli ją wlec, mimo, że ta starała się zapierać nogami.
    
    - Nie opieraj się damulko, nic ci to nie da. I tak zostaniesz solidnie ...
    ... przechędożona! Jak na taką wypindrzoną dziewkę przystało!
    
    - A juści! Nie po to, zapewne, tak się stroiłaś, żeby nie nadstawić jakiemuś panu zadka! Ha ha ha!
    
    - Jeno, nie na możnego pana trafiłaś, a na chudopachołków! Ha ha ha!
    
    Wtem, jak na zawołanie, jak spod ziemi wyrósł wojownik, ten sam, który pełnił straż pod drzwiami komnaty Marthy. Ten sam co już raz zobaczył jej nagie piersi. Teraz zobaczył po raz drugi.
    
    - Wynocha obwiesie! Bo was przeżegnam mieczem!
    
    W jednej chwili rozpłynęli się w powietrzu.
    
    Zawstydzona kobieta na oczach rycerza naciągała suknię na biust. Poprawiała ją, bo łotrzyki srodze ją pognietli.
    
    - Nie wiem, jak mam łaskawemu panu dziękować… Niechybnie ci niegodziwcy pohańbili by mnie…
    
    - Widziałem jak śmignęli za panną. Od razu było jasne, co im się roiło w głowach. Wcześniej nie spuszczali z panienki oczu…
    
    „Ty chyba też nie spuszczałeś, skoro tak to łacnie wyłowiłeś… Pewnie już ci komendant mnie przyobiecał, więc pilnowałeś jak swojej własności… i własności swoich kamratów…”
    
    - Cóż za nikczemnicy! Jak tak można… Zszargać cześć niewieścią…
    
    - Ano. Poszargali cześć białogłowią… poszargali takoż suknię. O tu, rozerwało się.
    
    Martha spostrzegła teraz, że naderwali materiał, akurat na dekolcie, przez co większą część biustu dało się teraz zobaczyć. Jeszcze mocniej skonfundowała się kobieta.
    
    Gdy wtem, jak spod ziemi, pojawił się sam Theodor.
    
    - A więc to jest ta piękna i sławna towarzyszka córek Philipa! Ale cóż to za czmychanie z ...