-
Jesienna depresja
Data: 01.09.2020, Kategorie: delikatnie, Klasycznie, Autor: Douglas
... Przepytywaliśmy się nawzajem. W tym czasie do knajpki przyszło parę ludzi. Gdy skończyliśmy piwo rzuciła pytanie: - Idziemy? - Taaaaak... – odpowiedziałem nie wiedząc tak na prawdę co to oznacza: Idziemy? Tak po prostu? Rozchodzimy się? Czy może: Idziemy dalej? Powoli się podniosłem, podałem Jej torebkę. Nie wiedząc co mnie, co nas, czeka. - To the next whisky bar... – zacytowała kolejną piosenkę zespołu. - Oh yeah! – krzyknąłem chcąc wyjść na luzaka. Gdy stanęliśmy przed knajpą, światło latarni oświetliło moją nową znajomą niemal tak dobrze jak promienie słońca. Wzrost miała taki jak ja. Około 180 cm. Bardzo smukła sylwetka. Włosy chyba ciemny blond. Tak chyba trzeba je opisać. Najciemniejszy możliwy blond, wpadający w kasztan. Gruby sweter z golfem - czarno-biały melanż. I czarne skórzane spodnie na najdłuższych nogach świata. Teraz, dopiero w tym momencie, zafascynowała mnie Jej uroda bo dopiero teraz mogłem ją właściwie dostrzec. Była piękna. Może i nie w moim wymarzonym typie, ale obiektywnie rzecz biorąc była śliczna. Szczerze mówiąc przez myśl przeszło mi, że chciałbym się z Nią kochać. Spojrzałem w Jej oczy: - Gdzie teraz? – zapytałem. Chwyciła mnie za rękę i odwzajemniła spojrzenie. - Sorry, ale nie mam już ochoty na knajpę! – powiedziała - Okey... – powiedziałem, zastanawiając się co ma na myśli. - Ale mogę Cię zaprosić do siebie. - Okey... – powtórzyłem. - Wiesz po co? – zamruczała Przyciągnąłem Ją do siebie, przytuliłem i ...
... pocałowałem starając się posmakować Jej ust, a potem dotknąć języka. - Po to? – odpowiedziałem pytaniem Nic nie powiedziała, wzięła mnie za rękę i poprowadziła w kierunku ulicy. Szliśmy w milczeniu. Raz tylko przystanąłem i powtórzyłem pocałunek. Musiałem się pilnować by nie złapać jej za tyłek. Za pięć minut wjeżdżaliśmy już windą w Jej bloku na ostatnie piętro. Myślałem już tylko o jednym. Jak wygląda Jej ciało? Wpadliśmy do Jej jednopokojowego mieszkania. Zacząłem Ją całować natychmiast. Jeszcze w progu. Ściągnęliśmy buty. Pociągnęła mnie za sobą na złożoną kanapę. Położyłem się na Niej i zacząłem ręką błądzić po Jej nogach. Natychmiast ściągnąłem z Niej sweter. Granatowy stanik podtrzymywał Jej doskonałe jeśli chodzi o kształt i rozmiar piersi. Nie za duże nie za małe jak się po chwili okazało. - Idealne... – powiedziałem nie wiedzieć dlaczego. - Co takiego? – zapytała przerywając pocałunki. Spojrzałem na Nią wzrokiem dziecka, którego przyłapano na psocie i powtórzyłem: - Twoje piersi. Są idealne! Piękne! Cudowne! Twoje cycki... - Och, daj spokój – uśmiechnęła się i wyślizgnęła z moich ramion. – Napijesz się whisky? - Tak, poproszę. Gdy zniknęła chyba w kuchni zacząłem przeszukiwać kieszenie spodni i kurtki w poszukiwaniu gumek. Oczywiście, jak na złość, nie miałem ich tym razem. Natrafiłem jednak na coś dziwnego... Z jednej z kieszeni wydobyłem skręta i zacząłem się zastanawiać jak i kiedy on się tam znalazł. Było wiele możliwych odpowiedzi, bo ...