1. Zaniki pamięci u hrabiny Cynthi w gorącą letnią noc.


    Data: 13.09.2020, Autor: 1Aurofantasja

    ... poruszać.
    
    — Baronie?
    
    — Tak, pani?
    
    — Jestem tam wrażliwa i coś czuję.
    
    — To palce, sama prosiłaś o trzy.
    
    — To coś innego.
    
    — To prawdopodobnie obrączka.
    
    — Jesteś żonaty?
    
    — Od dwunastu lat.
    
    — Aha. Myślę, że jeszcze możesz dodać jeden.
    
    Baron wsuwa jeszcze jeden palec.
    
    Cynthiaia dyszy, ale przezornie zasłania usta. Jej jamka delikatnie reaguje.
    
    — Jeszcze!
    
    Baron wsuwa jeszcze kciuk.
    
    — Robercie czy to już wszystko?
    
    Zasłania usta. Robert robi co może, a hrabina jest bardzo pomocna.
    
    — Aaa!
    
    Zasłania usta.
    
    — Przepraszam. Jest bosko. Czuję coś.
    
    — Obrączkę?
    
    —Tak ale coś jeszcze, łaskocze mnie tuż przy wejściu.
    
    — To mój Rolex.
    
    — Aha. Czy możesz mi powiedzieć, która jest godzina?
    
    — Raczej nie. Zegarek jest w środku.
    
    — To niech już tak będzie. Tylko teraz nie wychodź. Rób co chcesz, tylko nie wychodź. Zawsze twierdziłam, że Rolex to porządna firma, na której można polegać.
    
    Robert pieści dłonią wnętrze jej jamki, Cynthiaia ma kilkanaście kolejnych szczytów.
    
    — Dwanaście.
    
    — Liczyłeś, Robercie?
    
    — Jestem księgowym hrabiego. Liczenie to moja specjalność.
    
    — Rozumiem, skoro tak mówisz. Ale co dwanaście?
    
    — Mieliśmy dwanaście zbliżeń. W jedenastu zbliżeniach miałaś dwadzieścia pięć razy szczyt. W dwunastym miałaś dwanaście razy.
    
    — Och, Robercie skoro tak, możesz zatem delikatnie wyjąć rączkę.
    
    Robert robi to powoli i delikatnie. Jamka hrabiny wydaje charakterystyczny odgłos. Hrabina patrzy na Roberta.
    
    — ...
    ... Robercie, ogórek. Patrzy na sufit.
    
    — Tak. Było mi miło.
    
    — Chciałam już zasnąć, ale nie mogę tego tak zostawić.
    
    Hrabina zbliża buzię do jego bioder. Pieści jego organ. Robert patrzy na jej śliczną złotą główkę, potem kładzie dłonie na jej skroniach. Blondynka jest kreatywna. Robert dochodzi do szczytu. Cynthia pieści go jeszcze chwilkę.
    
    — Teraz już możemy iść spać.
    
    — Tak, pani. Świta.
    
    Zasypiają.
    
    Budzi ich pukanie do drzwi. Cynthia patrzy zdziwiona na Roberta.
    
    — Ktoś puka. Gustaw?
    
    — Nie sądzę. Wejść!
    
    Robert Cynthia nakrywają swoje ciała cienkim okryciem. Już nie jest tak upalnie więc się uprzednio nakryli.
    
    Do sypialni wchodzi jedenastoletni chłopiec. Ma ciemne włosy jak Robert i ciemne, brązowe oczy również jak Robert.
    
    — Jestem głodny, tato!
    
    — Dobrze, Gordon. Kwadrans.
    
    Chłopiec wychodzi.
    
    — Syn?
    
    — Tak, pani. Gordon. Ma jedenaście lat.
    
    — Jest podobny do kogoś, kogo znam.
    
    — Tak.
    
    Po chwili ktoś ponownie puka.
    
    — Wejść.
    
    Do sypialni wchodzi może dziewięcioletnia dziewczynka. Ma blond włosy i błękitne oczy.
    
    — Jestem głodna. Bajdzo.
    
    — Dziesięć minut, Rebeko.
    
    Rebeka wychodzi. Po chwili słychać drapanie.
    
    — Masz trójkę?
    
    — Nie. To Rebus, nasz seter.
    
    — Dziewczynka powiedziała ,,bajdzo".
    
    Robert robi zatroskaną minę.
    
    — Tak, córka nie wymawia, r. Dostaliśmy psa od hrabiego, kiedy Rebeka miała dziewięć miesięcy.
    
    — Rozumiem.
    
    Cynthiaia wstaje i idzie do łazienki. Po chwili słychać krzyk. Po chwili wychodzi ...
«1...3456»