1. Zaniki pamięci u hrabiny Cynthi w gorącą letnią noc.


    Data: 13.09.2020, Autor: 1Aurofantasja

    ... ubrana.
    
    — Coś się stało, pani?
    
    — Nic, nic.
    
    Teraz baron Robert wstaje i idzie do łazienki, Cynthiaia odprowadza go wzrokiem. Po kilku chwilach baron Robert wychodzi z łazienki. Oboje są ubrani.
    
    — Pójdziemy zjeść śniadanie, dobrze?
    
    — Tak, ale...
    
    — Ale co, pani?
    
    — Pomyślałam, że skoro są dzieci i ojciec, to jest również matka, więc...
    
    — Matka pojawi się dopiero koło pory obiadowej. Możemy spokojnie zjeść śniadanie.
    
    Wchodzą do jadalni. Przy stole siedzi Rebeka. Ma śliczną różową sukienkę. Gordon ma na sobie białą koszulę i czarne spodnie.
    
    — Och, najeszcie — mówi z uśmiechem Rebeka.
    
    — Smacznego — mówi Robert.
    
    Na stole są różne owoce półmiskach, jarzyny na talerzach. Soki w dzbankach, kromki chleba i bułeczki w wiklinowych koszyczkach.
    
    Rebeka patrzy ciekawie na Cynthię.
    
    — Ona na mnie patrzy — hrabina szepcze do barona.
    
    — Rebeko, nie wypada patrzeć tak na gościa.
    
    — Przepjaszam tatusiu.
    
    Wszyscy jedzą, Cynthia zwraca się do chłopca z uśmiechem.
    
    — Co najbardziej lubisz jeść, chłopcze?
    
    — Mam na imię Gordon. Najbardziej lubię malinki.
    
    — A ty dziewczynko?
    
    — Jestem Jebeka. Ja lubię ogójki.
    
    Wszyscy jedzą w milczeniu. Zaczynają deser. Gordon je maliny. Rebeka przysuwa miseczkę budyniu. Wkłada łyżeczkę...
    
    — O kurwa, mucha w budyniu.
    
    Cynthia spogląda na Roberta.
    
    — Ona powiedział , R.
    
    — Tak, zaiste.
    
    — Mogę.
    
    Cynthiaia zwraca się do Rebeki patrząc na miseczkę z budyniem. Dziewczynka przysuwa miseczkę w jej ...
    ... kierunku. Hrabina nabiera łyżeczką budyń wraz z muchą.
    
    — Nie jedz muchy, pjoszę.
    
    Blondynka odkłada muchę na brzeg talerza i zjada resztę budyniu.
    
    — Smakuje inaczej.
    
    Robert patrzy na Cyntię.
    
    — Inaczej niż co? — pyta Rebeka.
    
    Trwa chwilka konsternacji.
    
    — Inaczej — odpowiada miło Cynthia.
    
    — Spałam z Gojdonem.
    
    — O, a to dlaczego? — pyta Robert.
    
    — Bałam się. Coś w nocy stjaszyło.
    
    Robert spogląda dyskretnie na Cyntię.
    
    — To znaczy, kochanie?
    
    — Coś wyło, a inne sapało. Gustaw mówi, że w naszym zamku nie ma duchów.
    
    — Nie ma, Gustaw ma rację. Jesteś już za duża, by spać z bratem.
    
    — Tatusiu, ale co to stjaszyło jeżeli nie duchy?
    
    — Jesteś za mała, by to wiedzieć — odpowiada Robert.
    
    — Nie jozumiem. Jestem za mała i jestem za duża. To nielogiczne, tatusiu. Możemy już iść do ogjodu z Jebusem?
    
    — Tak, tylko go nie męczcie.
    
    — Dobrze, tatusiu — odpowiada Gordon.
    
    Wychodzą.
    
    — Pani?
    
    — Tak baronie?
    
    — Czemu krzyczałaś w łazience?
    
    — Och, kiedy szłam do łazienki przyglądałam się obrazowi, który wisi w sypialni. Wiem, że ty baronie przyglądałeś się wówczas czemuś innemu. Czułam twój wzrok na moich biodrach. Ten obraz przedstawia rodzinę. Mężczyzna wygląda jak ty. Dziewczynka jak Rebeka, a chłopiec jak Gordon.
    
    — I dlatego krzyknęłaś?
    
    — Nie. Ta kobieta obok ciebie, baronie... Ona trzyma za rękę Rebekę. Ona wygląda jak ja. Odkryłam to, kiedy patrzyłam w lustro w łazience...
    
    — Zaiste?
    
    — Jestem pewna. Żona wraca około obiadu?
    
    — ...
«1...3456»