1. Sagi rodów Altory - Młody Król…


    Data: 19.09.2020, Kategorie: saga, król, poddani, średniowiecze, władcy, Autor: CichyPisarz

    ... zarobki żeglugowych potentatów, co pozwalało wprowadzić reformy bez większych niepokojów.
    
    Młody król wiedział, że w Górach Strzelistych w południowej części Sivardii już ruszyło wydobycie cennego kruszcu, niestety na tych złotonośnych terenach oddanych w posagu Brunhildy Królestwu Rafen, położył łapę jego ojciec. Dlatego Magnar poczynił pewne kroki, zasięgnął języka sprowadzonych z sąsiednich księstw gwarków i bardzo mu się to opłaciło. Przypadkiem na terenach Sivardii wykryto niezwykle bogate pokłady rud żelaza i miedzi, złota również, choć to produkcja stali miała uczynić Sivardię bogatym i ważnym partnerem handlowym znacznej części Cesarstwa Altory. Jednak zanim poczyni kroki ku temu, by rozpocząć wydobycie, młody król musiał militarnie zabezpieczyć Królestwo, zwiększając zaciąg wojska, by sąsiedzi nie myśleli o przejęciu bogactw jego ziemi. Była to skomplikowana operacja, bo Magnar nie chciał ryzykować żadną wojną ze wschodnimi sąsiadami, którzy mogli opatrznie zrozumieć zbrojenie się sąsiada, jako chęć ekspansji na ich terytoria. Ruszyły więc poselstwa do Związku Plemion, cisi ludzie przekonywali, gromady plemienne, że to groźba morskiej inwazji Normanów z północy wymusza na Sivardii wzmocnienie garnizonów.
    
    Młody król miał już dość państwowych spraw. Od wielu dni miał problemy ze snem. Dziś wciąż nie mógł zasnąć, choć była późna noc, a wcześniej wypił cały gąsior słodkiego wina, a i podjadł dobrze. Przez chwilę tylko poczuł ciężar powiek, które chciały już ...
    ... opaść niczym kratownica zamykanej na noc głównej bramy miasta. Ale wtedy znowu wyrwały go z ospałego stanu kolejne plany i wizje, które miały pomóc wzmocnić kraj i swoją, niedocenianą przez ojca, pozycję.
    
    I naszła go ochota na cielesne uciechy. Już wiedział, że bez uzyskania satysfakcji, na pewno nie zaśnie. Nie teraz, kiedy pod pościelą prężył się wielki kutas, twardy jak skała.
    
    Z małżonką tego nie uzgadniał, więc już pewnie spokojnie spała w swojej komnacie. Zresztą dzisiaj był piątek, a to dzień nieprzystający tak żarliwej owieczce na harce w alkowie. Magnar czasem miał dość tych nakazów i zakazów, które biskup Adebald kładł do głowy królowej, a ta pokornie wsłuchiwała się w nawet najdziwniejsze kazania. Nie chciał się narazić na marudzenie żony, która zbudzona z głębokiego snu niezapowiedzianymi zachciankami męża, potrafiła zrzędzić i zrzędzić, a wtedy z cielesnych uciech pozostawała tylko chwilowa, czasem wręcz wątpliwa satysfakcja. Tym bardziej, że w nocy, w dniach, w których "nie odwiedzał" małżonki, towarzyszyła swojej pani Mari, w chłodne noce pilnująca ognia, czasem posługując w przypadku pojawienia się nagłej potrzeby, lub podając wodę.
    
    Służki na zamku były mało atrakcyjne, co było chyba celowy zabiegiem Brunhildy, by te nie kusiły chłopaka. Tylko Mari mu się co nieco uśmiechała, bo twarz miała miłą oku, figurę zgrabną, a cycka sporego, tyle że była zaufaną królowej, co utrudniało podchody. Co prawda posiadł ją kilka razy i zakazał pisnąć choć słowo, grożąc ...
«12...171819...22»