-
Sagi rodów Altory - Młody Król…
Data: 19.09.2020, Kategorie: saga, król, poddani, średniowiecze, władcy, Autor: CichyPisarz
... chłostą, a nawet darciem z niej pasów, ale starał się w tym względzie nie przesadzać, by nie uczynić sobie w niej wroga. No ale jak? - bolał nad losem, gładząc przyrodzenie. Królewskie berło prężyło się jak te prawdziwe - zdobione amestytami o barwie szumiącego w pogodny dzień morza, które dzierżył w czasie ważnych audiencji. Zaczęło mu to mocno doskwierać i wręcz irytować. Wyskoczył z łoża, by przejść i przewietrzyć głowę, może i wzwód uda się pokonać krótkim spacerem po zamku. - Ciii! - nakrył usta śpiącej przy palenisku w królewskiej sypialni na prowizorycznym posłaniu służki. Wsunął się pod derkę i od razu szukał dłonią właściwego miejsca. - Panie! Co jest..? - nie dokończyła wybudzona, bo znowu wcisnął jej utworzony z palców knebel w usta. - Mówiłem ciii! - szeptał poirytowany. - Rozchyl uda - nakazał zdeterminowanym nieznoszącym sprzeciwu głosem, a jego szept zabrzmiał jak groźba przychodzącego po jej duszę demona. - Panie, nie – westchnęła, broniąc się przed nazbyt śmiałym zachowaniem władcy. - Ostatnio mnie tak bolało - zaprotestowała, choć aż tak źle, jak mówiła, nie było. Po prostu nie chciała ryzykować kary, która bezwzględnie by na nią spadła, gdyby królowa się przebudziła. Już ostatnim razem, kiedy pani nie mogła jej znaleźć, patrzyła na nią podejrzliwie. A ona wtedy, chwilę wcześniej, stojąc w pachnącej świeżym wypiekiem komorze na chleb za ścianą hallu, przyjmowała królewską maczugę, wprawiając drewniane regały w chybotanie i ciche ...
... stukanie. Ale jej wtedy dogodził! - Przestań! - warknął. - Rozkładaj! – szepnął zbulwersowany jej opieszałością. Panikująca Mari nerwowo zerkała na zakryte kotarami łoże, w którym spała Brunhilda, a serce zaczęło jej wręcz słyszalnie łomotać. Z obawami rozsunęła nogi i podciągnęła sukmanę. Dziękowała sobie, że nie dołożyła drewna do kominka, bo dzięki temu pomieszczenie spowijał półmrok, choć niewyraźne cienie tańczyły na przeciwległej ścianie. Szybko jeszcze nałożyła sporą ilość śliny na swoją piczkę, bo już kiedyś doświadczyła efektów zaniechania tego zabiegu. Jęknęła głośno, nawet pomimo zablokowania ust silną dłonią gościa, a echo odbijało odgłos jak w głębokiej studni na dziedzińcu, do której czasem krzyczała zabawne rymowanki. Jej ciało wyprężyło się w lekki łuk, a nogi spięły się z powodu przeszywającego ciało bólem impulsu. Król właśnie wprowadził w nią swój korzeń. Magnar powoli, ale rytmicznie suwał się po ciele leżącej pod nim młodej służki, zastygając na moment, kiedy tylko wbił się po samo dno ciasnego tunelu. Nie spieszył się, bo dziewka przyjemnie pachniała kuchennymi przyprawami i ziołami, co mu się podobało. Kiedy leżał za nią na boku i wypychał biodra ku jej zgrabniutkiej dupci, wpełznął dłonią pod koszulę i miętosił na zmianę, raz jedną, raz drugą, słusznego rozmiaru piersi - jędrne, sprężyste, o twardych jak kamyczki sutkach. Mari w tym czasie wydobywające się z gardła - dyszenia i stęknięcia, tłumiła, zagryzając kostki swoich palców, przeżywając ...