-
Sagi rodów Altory - Młody Król…
Data: 19.09.2020, Kategorie: saga, król, poddani, średniowiecze, władcy, Autor: CichyPisarz
... istną emocjonalne pustoszące jej zmysły nawałnicę. Od strachu, obaw, po błogą obojętność i wyswobadzającą z pęt doczesnego świata rozkosz. Królewski kutas nadziewał ją tak dobrze, tak rytmicznie, że nawet jak patrzyła w stronę łoża, gdzie spała jej pani, było, jakby nie widziała zagrożenia. Wszystko przysłaniała jej wszechogarniająca chuć. Teraz jej pani mogłaby nawet patrzeć, a ona nie pozwoliłaby królowi przestać. Dziewczynie było już wszystko jedno, nawet już chłostę by zniosła. - Yhmmm! Ach! - W pogrążonej w ciszy i półmroku izbie, nagle z gardła dziewczyny wydobyły się głośne dźwięki, przypominające skowyt, zbliżającej się do niczego nieświadomej ofiary strzygi, która już bawiła się ludzkim strachem. Mari aż sama zakryła usta drobną dłonią, jakby chciała te odgłosy z powrotem wcisnąć w usta, lub przynajmniej zablokować kolejne. Sama dostrzegła ich moc. - Cicho mówiłem! - napomniał dziewczynę skupiony na pchnięciach Magnar i z ukosa spojrzał podejrzliwie w stronę kurtyn łoża. - Nie da się, panie - dysząc, tym razem bardzo cicho, wyszeptała usprawiedliwienie. - On taki duży, a moja aaah! –musiała przerwać, bo przeszył ją niebywale mocny impuls – a moja taka biedna teraz - wytłumaczyła, zagryzając zębami dolną wargę, marszcząc czoło w grymasie zmieszanej z bólem rozkoszy i płomiennie wpatrując się w oczy młokosa, bo kutas znowu wypełnił ją całą. Kiedy siedząc na kochanku, cicho klepała pośladkami o uda króla, kiedy skakała na kochanku, zatracając się czasem w ...
... wykonywaniu okrężnych ruchów bioder, już nawet nie rozglądała się dookoła, tylko pilnowała, by być cicho. Z jej ust już sporadycznie wyrywały się niekontrolowane dźwięki, westchnięcia i pomruki. Młody Magnar leżał na plecach i patrzył na determinację zaufanej służki, która chciała uszczęśliwić już nie tylko króla, ale też kolejny już raz siebie. Już dwakroć czuł skurcze pochwy na swoim buzdyganie i widział mętny wzrok Marii, co zbywał cwaniackim uśmiechem. - Panie - zwróciła mu uwagę - tam nie! - szepnęła onieśmielona, oburzona jego impertynencją, w dodatku przestraszona zakazaną przez księży fanaberią. Wiedziała, że nie może podnieść alarmu, ani głośniej protestować, ale musiała jakoś zareagować. - Rób swoje - przywołał ją do porządku obojętnym na jej skargę głosem i jak planował, wcisnął jej środkowy palec w pomarszczony otworek, nie przejmując się wzburzeniem dziewczyny. Kilka chwil bawił się ciasną dziurką, pulsacyjnie wkładał kłykieć, ale zrezygnował, przestało go to bawić, bo Mari wciąż szarpała biodrami. W dodatku pozycja nie była wygodna do wprowadzania tego typu atrakcji, a i ogólne warunki nie pozwalały na zbytnie uleganie fantazji. Znowu zerknął w stronę łoża, skąd dochodziło ciche pochrapywanie małżonki. Służka leżała pod nim na brzuchu z rozchylonymi szeroko nogami, a on opierając się o posłanie wyprostowanymi ramionami, wciąż spinał pośladki, celując w szczyt rozwidlenia szczupłych ud. Wdzierał się w pochwę wręcz szaleńczo, bo już czuł zbliżające ...