-
Gall Anonim
Data: 23.09.2020, Kategorie: historia, magia, rytuały, mnich, dziewoja, Autor: MrHyde
... powstydziłby się nawet Adalbert, Wojciechem także zwany. Ten, który przyniósł Słowo Boże Polanom i Prusom. - Na wieki wieków, czcigodny Panie – ukłonił się w pas Sobierad. - Jakężm rad cię widzieć, dziewico pobożna – Gall przywitał też nowicjuszkę, mimo że nie nie musiał udzielać jej uwagi - Sobieradzie, nagroda w niebiesiech cię czeka, a i ta doczesna cię nie ominie. Sprawiłeś się przednio. Zasiądź teraz za ławą. Będziesz pisać. A ciebie jak zwą? – odezwał się znowu do długonogiej dziewki w habicie. - Malina, czcigodny panie. - Słodziuchne masz imię, Malino – odpowiedział Gall, rozszerzając na moment usta we wcale niepobożnym uśmiechu. - Przystąpmy już do rytuału. - Co mnie czynić trzeba? – spytała Malina. - Stać nieruchomo – polecił Gall, ująwszy dziewoję za ramiona, poprowadziwszy na środek i skierowawszy bokiem do niewielkiego okna i pulpitu skryby. – Wpierwej unieś ręce do nieba – polecił i zaintonował psalm mnisim tenorem: . [Panie, otwórz moje wargi, a usta me będą głosić Twoją chwałę] Śpiewaj ze mną – polecił Malinie – a ja zbadam twą duszę poprzez suknię twoję: ... [Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu, przyjdźcie, uwielbiajmy...] Gall, przymknąwszy powieki, z wyrazem skupienia i podniesionego przejęcia na twarzy przystąpił do badania duszy. Położył dłonie na biodrach Maliny. Zaczął wodzić rękami, lewą przesuwając na brzuch, prawą na plecy nowicjuszki. Okrążał talię najpierw zgodnie z ruchem cienia na zegarze słonecznym. Doszedłszy do pępka ...
... i podłużnego wklęśnięcia na plecach odwrócił kierunek badania. Dziewczę prawie nie drgnęło. - Memento mori – mruknął Gall łacińską sentencję, niezwiązaną ani z badaniem duszy, ani z zaplanowanym rytuałem. Tylko kształt ciała młodej służebnicy pańskiej przywiódł mu na myśl upływanie czasu. A może sam Pan Bóg mimowolnym skojarzeniem postanowił ostrzec wiernego sługę? – Klepsydra. Malino, wiesz co to jest klepsydra? - Wiem, panie – szepnęła nowicjuszka posłusznie, pełna wiary w wyjątkowość tajemniczego mnicha. Sobierad, skrobiąc piórem po pergaminie, notował każde słowo. - Szeroka w biodrach, wąska nad biodrami, wyżej znów szeroka, jesteś jak klepsydra, Malino. Swym idealnym ciałem chwalisz Pana. W pełni nadajesz się do rytuału. [Módl się i pracuj, na wieki wieków. Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie.] - – odpowiedziała Malina egzaltowanym szeptem. Szczęśliwa, że dane jej było obcować z tak mądrym i pobożnym człowiekiem, jakim się okazywał książęcy pisarz. Tymczasem Gall zadowolony reakcją nowicjuszki kontynuował badanie. Lewą rękę trzymając za biodro, prawą dłoń stopniowo przesuwał do góry. Wodził palcami wzdłuż każdego napotkanego żebra. Gdy dotarł do miejsca, gdzie żeber już nie czuć pod skórą, bo przykrywa je pulchna tkanka właściwa dziewczętom i kobietom, Malina drgnęła. Zacisnęła usta i powieki. Łokcie przycisnęła do boków. Starała się z całych sił stać nieruchomo, lecz w końcu uległa sygnałom czuciowym. Zatrzęsła się, z trudem powstrzymując ...