-
Gall Anonim
Data: 23.09.2020, Kategorie: historia, magia, rytuały, mnich, dziewoja, Autor: MrHyde
... śmiechem. Do tej pory nie zdawała sobie sprawy, że na sutkach też ma łaskotki. – Wybacz, panie. To się już nie powtórzy. – Nie przejmuj się, moje dziecko. To grzech opuszcza wątrobę. Niedługo już będziesz całkiem czysta – pocieszył Gall Malinę oraz samego siebie, kontrolnie spojrzał na skrybę, by się upewnić, że chłystek nadal prowadzi protokół i nie oddaje się nieroztropnemu myśleniu. – Domine, labia mea aperies... – ... – zanuciła Malina tym razem pełną piersią, z bogobojnym przejęciem, dobywając głos z najdalszych głębi płuc, jakby śpiewała nie w skromnej celi mnicha lecz w kościele, z chórem mniszek, sławiąc biskupa. Wreszcie udało jej się wystać do końca. I ani drgnąć nawet, kiedy mnich Gall palcami wodził po czułych szczytach piersi. Malina nie dała też poznać, że to głaskanie wprawiało ją w podniosły nastrój, ani że tarcie stwardniałych sutków o luźny materiał lnianego habitu mocno wzmagało to mistyczne uniesienie. – Wspaniale się sprawiłaś, Malino – pochwalił Gall zadowolony, ale też zatroskany swoim podnieceniem, ściskaniem w trzewiach, stanem rycerza sztywnego jak halabarda oraz wrażeniem krążenia głowy. W tym stanie ducha powinien przerwać rytuały. Modlitwą i dyscypliną z rzemiennych paciorków uspokoić organizm. Przystąpić do pisania dopiero, gdy umysł oczyści się z myśli o ciele kobiecym i osiągnie stan doskonale łaskawy, właściwy aniołom. Gall nie chciał jednak czekać. Pierwszy raz od dziesięciu lat, odkąd doznał olśnienia, zgrzeszył ...
... niecierpliwością. - Jesteś czysta. Jesteś gotowa. Czy Sobierad, mój wierny sługa, powiedział ci, na czym polega twoja rola? – Nie, panie. Wiem tylko, że się nazywasz Gall, żeś jest mężem wielce pobożnym i mądrym, i że nikomu nie mogę zdradzić, żeś jest na zamku. – Legnij tutaj – polecił Gall, wskazując na pryczę pod ścianą. – Zdejmij chustę z głowy. Nie wstydź się. Muszę widzieć twe włosy. Twym przeznaczeniem, Malino, jest być mą muzą. A wszystko to na chwałę księcia Bolesława, Chrystusa i kościoła. – Jak rozkażesz, panie – Malina skłoniła głowę, ściągnęła welon, odsłaniając długi śnieżnobiały warkocz spiralnie leżący na głowie jak wąż Eskulapa na górskiej skale. – Doprawdy anielsko pięknaś – szepnął Gall, przycupnąwszy na pryczy obok Maliny. Zaczął gładzić dziewczę po łydce. – Rzeknę ci parę słów o sobie i o mej misyi, ażebyś wiedziała jak ważką jest twoja pomoc. Pomoc, o którą nie proszę cię ja, jam jest jen nędzny pyłek na wietrze, lecz sam pan nasz, który jest na niebiesiech. Każdej muzie mówił to zdanie, najszczerzej wierząc w jego prawdziwość. Sługa Sobierad znał je na pamięć wraz z dalszą opowieścią. Czasami pisał protokół, wyprzedzając słowa wypowiedziane przez Galla i nigdy się nie pomylił. – Jam jest jak ziarno piachu. Nic nie znaczę. Lecz Pan wybrał mnie spośród wielu ziaren oddanych i posłusznych mu w pełni. W swej bezkresnej miłości do wszelkiego stworzenia i do nas ludzi, stworzonych przecież na obraz i podobieństwo Jego, pozwolił mi skosztować ze stołu ...