-
Z brzuszkiem w 9 miesiącu
Data: 24.09.2020, Kategorie: ciąża, wspomnienia, Autor: Radeck
Pracowałem w kopalni, jako sztygar zmianowy. Byłem wtedy już po trzydziestce i miałem rozwód za sobą. Dzieci nie mieliśmy, bo ona nie chciała, to była główna przyczyną naszych konfliktów i rozejścia się. Powodziło mi się nie źle, bo wtedy były to czasy dobrych zarobków w górnictwie. Miałem wtedy popołudniową zmianę. Jeden z pracowników pierwszej zmiany uległ wypadkowi i w ciężkim stanie zawieziono go do szpitala. Kierownik oddziału polecił mi, bym powiadomić jego rodzinę. Tak jak mi polecił, wyszedłem wcześniej z pracy i tam pojechałem, był już późny wieczór. Stary, zaniedbany przedwojenny budynek, wszedłem, oświeciłem światło na klatce schodowej. Na drucie wisiała brudna dająca mało światła żarówka. Ciemny, ponury korytarz, wieki nie było tutaj malowane. Szukam spisu lokatorów nie ma, czytam po kolei wizytówki na drzwiach, drewniane skrzypiące schody, chwiejąca się poręcz. Pomyślałem - tutaj mieszkają jeszcze ludzie. Dotarłem na drugie piętro, jest, to tutaj, zapukałem do drzwi. - Kto tam? - usłyszałem głos z mieszkania. Przedstawiłem się, kobieta uchyliła drzwi na łańcuchu. - Czy mogę wejść na chwilę? - zapytałem. - Ale męża jeszcze nie ma z pracy - odrzekła. - Wiem, ja właśnie w tej sprawie, on miał dzisiaj wypadek w pracy. Otworzyła, wpuściła mnie do środka. Niska, bardzo gruba kobieta poprosiła mnie bym usiadł. Nie wyglądała ciekawie, było widać, że jej tusza sprawia jej problemy w chodzeniu, ale głos miała miły. - Napije się pan ...
... Herbaty? - nie czekała na odpowiedź, tylko postawiła czajnik na piecu. Otworzyła furtkę, dołożyła węgla do pieca. Z uchylonych drzwi do pokoju było słychać płacz dziecka. - Proszę poczekać, zaraz przyjdę, - poszła do pokoju. W kuchni przy stole pod lampą było trochę jaśniej niż na korytarzu, ale w pozostałej części kuchni było dosyć ponuro. Stary kredens, węglowy piec, żeliwny zlewozmywak, wszystko to pewnie było stare, tak jak ten dom, ale było czysto, był porządek. Zdziwiło mnie to, że jest u nich tak biednie, bo jej mąż na kopalni przecież dobrze zarabiał. Długo nie przychodziła, woda w czajniku się już gotowała, wstałem i zalałem dwie przygotowane szklanki na kredensie. Spojrzałem mimochodem w uchylone drzwi do pokoju, zobaczyłem ją stojącą bokiem w samych majtkach, przebierała się. Ona nie jest otyła, ona jest w ciąży, teraz wyglądała inaczej, zainteresował mnie widok ciężarnej, nie potrafiłem od niej oderwać oczu. Duże piersi opierały się na ogromnym brzuchu. Pierwszy raz widziałem tak, kobietę w ciąży. Zauważyła mnie, że na nią patrzę. Zrobiło mi się głupio. Usiadłem z powrotem przy stole. Przyszła już inaczej ubrana, teraz jej się lepiej przyjrzałem, spodobała mi się, może to ta ciąża, ja kiedyś tak pragnąłem mieć dzieci. Na pierwszy rzut oka oceniłem ją na dużo starszą, a teraz widziałem, że jest młodziutka. Herbaty z kredensu postawiła na stole i usiadła przy mnie. Spojrzała na mnie. - Woda się gotowała, więc zalałem herbatę - starałem się ...