-
Wakacje nad morzem
Data: 27.09.2020, Kategorie: wakacje, Autor: Magdalena_M
Stoję w kuchni i dokańczam robienie sałatki z tuńczykiem na wieczorną kolację. Marek siedzi na kanapie, przed telewizorem i bezmyślnie "strzela" pilotem po kanałach. Jesteśmy ze sobą już, prawie, dwa lata i z nikim, do tej pory, nie było mi tak dobrze. Jest bardzo interesującym facetem, ciągle mnie czymś zaskakuje. Miłośnik gór, zwiedzania jaskiń i zdobywania najwyższych szczytów. Rysy to dla niego pestka. W zeszłym roku zdobył Orlą Perć. Ja, niestety, nie mam tak dobrej kondycji i wolę raczej podczas urlopu wylegiwać się na plaży. Po skończeniu sałatki usiadłam obok niego na kanapie, pogładziłam ręką jego kręcone, kasztanowe włosy i dałam słodkiego całusa. - To co, w te wakacje może pojedziemy w Bieszczady? - powiedział z uśmiechem na twarzy. - Znowu w góry a może tym razem nad morze? - odparłam. - Morze to nuda, większość czasu będziemy leżeć na plaży do góry brzuchami i prażyć się na słońcu - dodał z lekkim grymasem na twarzy. - Wcale nie, możemy przecież wskoczyć na mini-malibu i nieźle się zabawić. - Próbowałeś kiedyś surfingu? - zapytałam. - Nie. - Widzisz, jak jeszcze mogę cię przekonać? - No, nie wiem, zaskocz mnie - uśmiechał się do mnie w oczekiwaniu na to co uda mi się wymyślić. Podciągnęłam, nieco, do góry moją niebieską, letnią sukienkę na ramiączka i usiadłam na nim okrakiem. Jego wzrok powędrował w kierunku moich cienkich majtek, przez które prześwitywał wąski, ciemny paseczek włosów. Patrząc głęboko w jego szare oczy, zaczęłam ...
... bezwstydnie ocierać się swoim kroczem o jego. - Uważaj, bo zbudzisz bestię - powiedział z zawadiackim uśmiechem na twarzy. - Wcale się nie boję. Chętnie pobawię się z jednookim cyklopem - mówiąc to zaczęłam jeszcze mocniej ocierać się o jego spodnie. Uśmiechnęłam się do niego, czując jak robi się coraz większy i twardszy. Chwycił mnie za włosy i zdecydowanym gestem przyciągnął moją twarz do swojej, wpijając się w moje usta. Poczułam jak wsuwa mi, w rozchylone wargi, swój gorący, wilgotny język. Z każdą chwilą moje majtki były coraz bardziej mokre. W tym momencie głośno zadzwonił dzwonek do drzwi. - Cholera, nie teraz - wypowiedzieliśmy te słowa, praktycznie, jednocześnie. Otworzyłam drzwi i zdębiałam. - Oooo, ciocia Krysia. Jak miło, że do nas wpadłaś. Właśnie... myśleliśmy o tobie - powiedziałam uśmiechając się do niej. - Witajcie kochani - mówiąc to wparowała do środka. Najpierw wycałowała mnie z każdej strony, a potem rzuciła się na Marka. Z jego miny wywnioskowałam, że nie jest, zbytnio, tym zachwycony. Weszła do salonu i wygodnie rozsiadła się w fotelu. Jej jasnoróżowa sukienka w kwiatki, idealnie podkreślała jej pokaźne wałeczki na brzuchu. Krótkie, blond włosy odejmowały jej lat. Dzięki temu wyglądała na mniej niż sześćdziesiąt. - Czego się, ciociu, napijesz? Może czegoś zimnego? - zapytałam. - Tak, poproszę, najlepiej wodę. - Co cię, ciociu, do nas sprowadza? - zapytał Marek. - Mam dla was wspaniałą propozycję. Czy zastanawialiście się już gdzie ...