-
Wakacje nad morzem
Data: 27.09.2020, Kategorie: wakacje, Autor: Magdalena_M
... odparłam. - Obiecuję, że jutro zrobię co tylko zechcesz. - Dobrze, trzymam cię za słowo - mówiąc to odwrócił się do mnie plecami i zasnął. Wczesnym rankiem poczułam przez sen dłonie, sunące po moim ciele w tą i z powrotem. Usta całujące moje powieki. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Marka pochylonego nade mną. - Dzień dobry, kotku. Coś mi wczoraj obiecałaś - powiedział i uśmiechnął się do mnie. Schylił głowę i poczułam jak wsunął mi w usta, swój ciepły, wilgotny język, świdrujący coraz głębiej i coraz bardziej natarczywie. Uwielbiam, kiedy się ze mną liże, w tak cholernie wyuzdany sposób. Wsunął dłoń pod koszulkę nocną i zaczął masować mój brzuch. Przeszył mnie, na wskroś, przyjemny dreszcz podniecenia. Z każdą chwilą stawałam się coraz bardziej mokra i napalona. Moje udo uciskał, jego twardy jak skała, penis, zostawiając mokre ślady. - Ściągaj to, natychmiast - rozkazał, pomagając mi przy tym zdjąć koszulkę nocną. Chłonął wzrokiem moje oswobodzone, ze zbędnego materiału, nagie ciało. Chwycił w obie dłonie moje wielkie, krągłe piersi. Zaczął je mocno ściskać i miętosić. Po kolei wkładał sobie w usta moje nabrzmiałe sutki, delikatnie je przygryzając. Jego ogromny narząd coraz bardziej napierał na moje udo. Szepnęłam mu do ucha: - Skarbie, daj mi go. Marek położył się na plecach i odsunął kołdrę. Mój wzrok omiótł jego wysportowane, umięśnione ciało i zatrzymał się na najbardziej odstającej części. - Boże, jaki on wielki - powiedziałam. - Bierz go, ...
... kotku. Jest cały twój - odparł. Pochyliłam się nad nim i chwyciłam ręką u nasady. Zaczęłam powoli smakować sam czubeczek, a potem lizałam go po całej długości. - Mmmmm, kotku - wyjęczał Marek. - Jesteś najlepsza. Po chwili wsadziłam go sobie do buzi, najgłębiej jak tylko mogłam. Bardzo podniecała mnie myśl, że sprawiam mu tak ogromną przyjemność. Intensywnie poruszałam głową w górę i w dół. Marek jęczał coraz głośniej, a ja czułam, że zaraz mi cipa eksploduje z podniecenia. Wystarczyło kilka posuwistych ruchów i złapał mnie za włosy, krzycząc: - Oooo, tak, kurwa, tak! W buzi poczułam słodko-słony smak spermy, którą łapczywie połykałam. Wymownie oblizałam usta, patrząc mu głęboko w oczy. - Połóż się. Cipka nie może być nie pocieszona - mówiąc to, Marek, rozchylił mi uda i zaczął delikatnie pieścić najczulsze miejsce. Moja łechtaczka stała się tak nabrzmiała, że wyraźnie czuł pod palcami. Po udach ciekły mi mokre strużki, zalewając prześcieradło. Moja cipa pulsowała, błagając o więcej rozkoszy. Moje szybkie oddechy przeistoczyły się w donośne pojękiwania. Zobaczyłam, że Marek znowu ma wzwód. Jego twardy drąg, mocno uciskał mi na brzuch. - Marek, ja zaraz... - Ciiii, dziecinko, jeszcze nie teraz - wyszeptał. Wsadził głowę między moje mokre uda i zaczął intensywnie wylizywać mi cipę, rozpalając ją do czerwoności. Lizał mnie jak zwierze - dziko i z pasją. Co chwilę zerkał na mnie, a jego szare oczy pałały pożądaniem. Wsunęłam palce w jego kasztanowe włosy i ...