1. Człowiek witruwiański (I)


    Data: 28.10.2020, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord

    ... stole w kuchni czekając na mnie.
    
    - Moi Drodzy - zacząłem - z związku z faktem, że jest to nasze pierwsze spotkanie robocze chciałbym pokrótce się przedstawić i opowiedzieć o sobie, później pogadamy na temat organizacji pracy i naszych celów. Na koniec jeśli będziecie mieli pytania nie związane z omawianymi tematami, będziecie mogli je zadawać.
    
    - Coś na początek? - zapytałem Jurę, który najwyraźniej miał ochotę zabrać głos.
    
    - Tak mam postulat, żeby postawić baniak z wodą pod ścianą - odpowiedział - woda z kranu niezbyt nadaje się do picia.
    
    - Jeszcze masz kaca? - zażartowałem. Cała czwórka oprócz Nadii wybuchnęła śmiechem, Rumunka uśmiechnęła się pod nosem.
    
    - Nie powinno być z tym problemu - odpowiedziałem - zostawmy tego typu tematy na koniec, ok?
    
    Kiwnęli głowami.
    
    - No dobrze, ponieważ ja widziałem Wasze CV, a Wy mojego nie opowiem Wam nieco o sobie na początek.
    
    - Nazywam się Piotr Uznański, mam trzydzieści trzy lata. Urodziłem się w Warszawie, jestem kawalerem. Ukończyłem Szkołę Główną Handlową w Warszawie o kierunku zarządzania, mam też drugi fakultet z psychologii. Z języków obcych jak się pewnie zdążyliście zorientować znam angielski, całkiem nieźle radzę sobie z hiszpańskim i włoskim. W firmie pracuję od czterech lat, od siedmiu lat jestem kierownikiem lub supervisorem...
    
    Pół godziny później spotkanie dobiegło końca. Specyfika naszej pracy wymaga przede wszystkim dobrej koordynacji i odpowiedniego delegowania obowiązków oraz umiejętnego ...
    ... podziału ról w zespole. Nie musimy jeździć po świecie z wyjątkiem najważniejszych klientów, z którymi spotykamy się osobiście. Większość tematów załatwiamy na maila lub telefonicznie.
    
    Chwilę po siedemnastej skupiony na pracy rozejrzałem się po pokoju - biurka wszystkich były już puste. Jedynie Nadia kończyła pisanie gwałtownie wybijając rytm na klawiaturze.
    
    - Nadio?
    
    Spojrzała na mnie badawczo. Przez cały dzień nie odezwała się do mnie słowem. Wiedziałem, że muszę coś zrobić.
    
    - Nadio, przepraszam Cię za rano. Nie mam usprawiedliwienia na to co zrobiłem.
    
    - Przeprosiny przyjęte - odpowiedziała po chwili ciszy.
    
    - W ramach przeprosin chciałbym zaprosić Cię do tajskiej knajpki niedaleko - zaryzykowałem - może jutro na dziewiętnastą?
    
    Nadia, ta pogodna i uśmiechnięta dziewczyna była tego dnia nadzwyczaj poważna.
    
    - Dostanę kosza, Jura miał racje - pomyślałem. Wtedy Nadia niespodziewanie zmieniła front.
    
    - Zgoda Piotr, jesteśmy umówieni. Chyba wiem gdzie to jest, będę miała blisko na piechotę do domu.
    
    - Świetnie, bardzo się cieszę - odpowiedziałem. Jest dobrze! - głos w mojej głowie triumfował.
    
    Londyn nawiedziły nieprawdopodobne jak na to miasto i porę roku (w końcu była połowa kwietnia) upały - temperatura sięgała trzydziestu kilku stopni Celsjusza w cieniu, więc założyłem cienką jasną koszulę z krótkim rękawem, lniane spodnie w kolorze kremowym i białe, zamszowe buty. W knajpce pojawiłem się kwadrans przed dziewiętnastą, lepiej być chwilę wcześniej i zadbać o ...
«12...101112...19»