-
Człowiek witruwiański (I)
Data: 28.10.2020, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord
... wszystko, niż później robić z siebie idiotę przy kobiecie - zawsze wychodziłem z takiego założenia i nigdy się nie zawiodłem. Nadia pojawiła się równo o dziewiętnastej. Punktualna dziewczyna. Uwielbiam, kiedy kobiety mając do tego predyspozycje zakładają sukienki. Ale nie obcisłe kiecki z szerokim dekoltem opinające wszystkie zaokrąglenia i wypukłości. Myślę o sukienkach, które nieco odsłaniają, a jednocześnie pozostawiają mężczyźnie nutkę niepewności co jest pod spodem. Knajpka znajdowała się w jednej z bocznych uliczek, więc bez problemu mogliśmy usiąść w ogródku nie mając wrażenia, że przechodnie zaglądają nam w talerze. - Wyglądasz pięknie - powiedziałem zgodnie z prawdą. Moja towarzyszka założyła właśnie taką sukienkę, jaką najbardziej lubię. Jej czarne jak heban włosy wystawały spod słomkowego kapelusza, w uszach miała kolczyki. - Dzięki - uśmiech Nadii potrafił roztopić lód - nie wiem jak Ty, ale ja jestem koszmarnie głodna. Nie zdążyłam nic zjeść przed wyjściem z domu. - Jesteśmy tu po to, żeby między innymi coś zjeść - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. - Tak, a po co jeszcze? - zapytała. W jej oczach błyskały wesołe ogniki. - I żeby się lepiej poznać - z uśmiechem odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Jakby wyczuwając odpowiedni moment przy stoliku pojawił się kelner. - No dobrze - zacząłem po złożeniu zamówienia - powiedz o sobie coś więcej. Wiem już, gdzie pracowałaś, ale nic ponadto. Urodziłaś się w Japonii? - Tak - zapaliła papierosa ...
... wydmuchując dym na bok - mój ojciec był ambasadorem Rumunii w Japonii, a później w Chinach, stąd moja znajomość języków z regionu Dalekiego Wschodu. Jestem w jednej czwartej Japonką od strony mamy - jej mama była Japonką, a tata Rumunem, a od strony taty dziadek był Persem, a babcia Rumunką. - Skomplikowane - uśmiechnąłem się do niej. - Tak - oddała uśmiech - moja rodzina jest rozrzucona po całym świecie. Można powiedzieć, że jestem dzieckiem kilku krajów. - Jesteś też nieprawdopodobnie piękna - wtrąciłem, a Nadia spłonęła pod wpływem komplementu. - Dziękuję Ci, to bardzo miłe - uśmiechnęła się do mnie, a moje serce natychmiast zaczęło szybciej bić. - No więc przez pół życia podróżowałam po świecie z rodzicami zwiedzając różne kraje, głównie dalekiego wschodu, po ukończeniu szkoły zaczęłam żyć na własny rachunek. Znalezienie pracy ułatwiała mi znajomość japońskiego i chińskiego. Po zwolnieniu z ostatniej nie miałam ochoty wracać do bagna, jakim była wielka korporacja, więc znalazłam sobie spokojną pracę w Londynie i jak na razie jestem więcej niż zadowolona - zakończyła - A Ty? - Urodziłem się w Warszawie - zacząłem - i właściwie całe życie poza kilkumiesięcznym wyjazdem do Madrytu w nagrodę za dobre wyniki na studiach spędziłem w Polsce. Mam młodszą o cztery lata siostrę Magdę, mama zmarła na raka kilka lat temu. Tata mieszka sam w Warszawie. - Mam starszego brata, jest wojskowym, rodzice po przejściu przez tatę na emeryturę wrócili do Bukaresztu i kupili tam ...