1. Człowiek witruwiański (I)


    Data: 28.10.2020, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord

    ... dom. Często ich odwiedzam jeśli tylko mam okazję.
    
    - Na pewno są dumni z tego, że mają taką córkę - komplementów nigdy za wiele.
    
    - Tak i bardzo mnie kochają - dodaje Nadia i uśmiecha się do mnie.
    
    Czas zleciał bardzo szybko, po trzech godzinach zdaliśmy sobie sprawę, że trzeba wracać do domu - w końcu jutro musimy iść do pracy.
    
    Pomogłem Nadii odsunąć krzesło i wyszliśmy na ulicę. Nasze dłonie spotkały się i złączyły.
    
    Prowadziłem ją do domu trzymając za rękę.
    
    - To tu - zatrzymała się po pięciu minutach przed małym domkiem otoczonym pięknym ogrodem i żywopłotem - dziękuję za bardzo miły wieczór.
    
    Wspięła się na palce, pocałowała w policzek i po chwili zniknęła.
    
    Odurzony Nadią, jej uśmiechem, humorem, osobowością i seksapilem wracałem wolnym krokiem szczęśliwy na piechotę do domu.
    
    Tej nocy nie mogłem zasnąć, przed moimi oczami widniał obraz Nadii.
    
    Nadii uśmiechniętej.
    
    Nadii poważnej.
    
    Nadii jedzącej obiad.
    
    Nadii trzymającej papierosa między długimi, cienkimi palcami.
    
    Nadii patrzącej mi prosto w oczy.
    
    Chyba zaczynam się w niej zakochiwać.
    
    Dwa dni później wysłałem jej maila w pracy:
    
    - Mam dla Ciebie niespodziankę.
    
    - Nie mogę się doczekać! - odpisała.
    
    - Chciałabyś pójść ze mną do wesołego miasteczka? Wiem, że jest gdzieś jedno niedaleko nas.
    
    - Tak, bardzo! - odpisała.
    
    Zerknąłem na nią - wbijała we mnie wzrok i uśmiechała się ciepło. Moje nogi zrobiły się miękkie jak z waty, bezwiednie oddałem uśmiech.
    
    - Dzisiaj po ...
    ... pracy? - kolejny mail wpadł do mojej skrzynki.
    
    - Tak! - odpisałem i przejęty perspektywą kolejnej randki wróciłem do obowiązków.
    
    A praca kompletnie mi nie szła, przed oczami cały czas widniał wizerunek uśmiechającej się Nadii, w głowie słyszałem jej ciepły, niski głos.
    
    Kwadrans po siedemnastej jechaliśmy zatłoczonym metrem. Nasze ciała prawie się dotykały, czułem delikatny zapach jaśminowych kosmetyków, których używała.
    
    Wesołe miasteczko to był świetny pomysł! Bawiliśmy się jak małe dzieci, które zostały bez opieki rodziców.
    
    - Chcę jeszcze iść na diabelski młyn - Nadia zachwycona złapała mnie za rękę - proszę Piotrusiu, pójdziemy?
    
    Piotrusiu?
    
    Nie mogłem się nie zgodzić.
    
    Po północy zorientowaliśmy się, że chyba czas wracać.
    
    - Szczęśliwi czasu nie liczą - skomentowałem z uśmiechem.
    
    Otworzyłem drzwi taksówki przed Nadią i po ich zamknięciu usiadłem z tyłu na siedzeniu obok niej. Położyła mi głowę na ramieniu i trzymała mnie za rękę.
    
    Kilkanaście minut później taksówka z piskiem opon zatrzymała się pod jej domem.
    
    - Dziękuję za miły wieczór - Nadia zatrzymała się przed drzwiami i odwróciła z moim kierunku - już dawno tak dobrze się nie bawiłam. Twoja eks musi być strasznie nierozsądną kobietą - dodała uśmiechając się.
    
    - Dobranoc - pocałowałem ją w policzek i ruszyłem w kierunku chodnika. Stała jeszcze przez chwilę przed domem jakby oczekując, że zawrócę, po chwili otworzyła drzwi i zniknęła w środku.
    
    Zatrzymałem się po kilku krokach.
    
    - Co Ty ...
«12...121314...19»