1. Człowiek witruwiański (I)


    Data: 28.10.2020, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord

    ... wsunąłem moją armatę do wewnątrz jej źródełka rozkoszy, która otoczyła mnie rozkosznym ciepłem i morzem wilgoci. Nasze ciała zderzały się i rozdzielały w coraz szybszym rytmie.
    
    Nadia chwyciła mocno moją dłoń, którą obejmowałem jej prawą pierś.
    
    - Piotrusiu, jeszcze troszkę. Proszę! - jęknęła. Czułem, że zaraz eksploduję.
    
    - Skończ w środku! - krzyknęła i trzęsąc się jak drzewo w trakcie huraganu zaczęła szczytować.
    
    Zacisnęła mocno uda na moim członku i w tym samym momencie wystrzeliłem do jej wnętrza gorącym jak lawa nasieniem.
    
    Ciężkie oddechy i zapach seksu wypełniały całą sypialnię.
    
    Poruszałem się jeszcze przez chwilę i powoli wysunąłem się z niej.
    
    - O Boże, co to było? - Nadia odwróciła się do mnie i pocałowała namiętnie - czułam się, jakbym wpadła w środek tornada. Jej brązowe, śliczne oczy patrzyły na mnie z miłością.
    
    - Nie wiem, ale czułem jakbym się z Tobą zespolił na stałe - odparłem oddając pocałunek.
    
    Kręciło mi się w głowie, drżały mi nogi i czułem suchość w ustach.
    
    - Nie chce mi się wstawać - odparłem - nie musimy dzisiaj iść do pracy.
    
    - Mnie też się nie chce wstawać - wymruczała patrząc na mnie zmrużonymi oczami - a jeśli przekupisz mnie dobrym śniadaniem to możemy tu spędzić cały dzień.
    
    Szczęśliwi czasu nie liczą - przysłowie idealnie oddawało stan euforii i eksplozji uczuć, jaka wybuchła między mną a Nadią. Zadurzyłem się ze wzajemnością w tej ślicznej, ciemnowłosej Rumunce i poza nią świata nie widziałem.
    
    Trzy tygodnie ...
    ... później okazało się, że nasz romans niekoniecznie jest tajemnicą.
    
    - Chcieliśmy z Tobą porozmawiać - twarz Eleonory była poważna.
    
    - Coś się stało? - zaniepokoiłem się. Jeśli chce odejść z pracy to nie jest dobry pomysł.
    
    - Nie, ale mamy coś do przegadania. Wspólnie - podkreśliła.
    
    - No dobra, słucham.
    
    - Nadia, z Tobą również.
    
    Cała piątka podjechała krzesłami i rozlokowała się dookoła mojego biurka.
    
    - Posłuchajcie - zaczęła Eleonora - doskonale wiemy, co się między Wami dzieje - powiedziała patrząc na Nadię i na mnie. Nie musicie się przed nami kryć, przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi - dodała.
    
    - Zwłaszcza, że nie jesteście sami - Malik stanął za nią i pocałował ją w głowę.
    
    - A więc to tak - uśmiechnąłem się.
    
    - Właśnie tak - błysnął białymi zębami.
    
    - No dobra, skoro tak stawiacie sprawę to chyba nie ma co się bawić w ciuciubabkę? - popatrzyłem na Nadię, która uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
    
    - Super - ucieszył się Jura - jest okazja, żeby napić się wódeczki.
    
    Po kilku godzinach wracaliśmy na piechotę do domu trzymając się za ręce.
    
    - Ale mnie zaskoczyli.
    
    - Eleonora i Malik?
    
    - Tak - uśmiechała się do siebie
    
    - Mnie też - odparłem - chyba tylko my tego nie zauważyliśmy.
    
    Na horyzoncie gromadziły się czarne chmury. Trzeba przyspieszyć kroku bo złapie nas deszcz - pomyślałem.
    
    - Wprowadzisz się do mnie? - oczy Nadii patrzyły na mnie badawczo.
    
    - Naprawdę tego chcesz? - ucieszyłem się jak dziecko.
    
    - Tak, bardzo - uśmiechnęła ...
«12...151617...»