1. Człowiek witruwiański (I)


    Data: 28.10.2020, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord

    ... się.
    
    - Ja też - pocałowałem ją i szczęśliwy podniosłem na rękach.
    
    Zaczęło grzmieć i pierwsze krople spadły na chodnik.
    
    - Nie zdążymy do domu.
    
    - Niedaleko nas jest stary budynek po nieczynnej przepompowni wody - pociągnęła mnie za sobą - biegniemy?
    
    Zdyszani wpadliśmy do budynku. Lało jak z cebra, nasze ubrania były całkowicie przemoczone.
    
    - Chyba spędzimy tu trochę czasu - oceniłem wyglądając przez okno. Na potwierdzenie moich słów gdzieś niedaleko uderzył piorun.
    
    Spojrzałem na Nadię. Stała za mną nic nie mówiąc, z jej ciała parowała wilgoć, biała koszulka kompletnie przemoczona przylegała do jej ciała eksponując sutki.
    
    Poczułem, że mój członek zaczyna twardnieć. Podszedłem do niej i pocałowałem, wsunęła języczek do moich ust. Chwyciłem ją za piersi i zacząłem delikatnie pieścić.
    
    - Mhm, chcę się kochać - powiedziała patrząc mi prosto w oczy.
    
    Podniosła sukienkę, ściągnęła majtki do połowy kolan i wypięła pupę.
    
    - Zerżnij mnie ostro mój ogierze - rozpalona wyszeptała zapraszając mnie wzrokiem do akcji.
    
    Nerwowo ściągnąłem spodnie i slipy eksponując członka stojącego w pełnej gotowości. Nadia pomogła mi wejść do środka i jęknęła, gdy zacząłem się powoli poruszać.
    
    - Chcę, żebyś wypieprzył mnie tak ostro jak tylko potrafisz - urywanym głosem zażądała opierając się dłońmi o elementy instalacji budynku.
    
    Przyspieszyłem gwałtownie, a pośladki Nadii obijały się o moje uda wydając z siebie plaskające dźwięki. Za oknem szalała burza i pioruny ...
    ... błyskające raz po raz za oknem oświetlały nasze mokre, zderzające się ze sobą sylwetki.
    
    - Piotrusiu, kocham Cię! - krzyknęła Nadia i zaczęła szczytować. Kilka sekund później z mojego członka do jej wnętrza wystrzelił strumień nasienia. Oddychaliśmy ciężko i szybko, w powietrzu unosiła się para uchodząca z naszych spoconych ciał.
    
    - Ja też Cię kocham, Nadio - odwróciłem ją do siebie i pocałowałem czule - po tym, jak zostawiła mnie Kamila nie myślałem, że się zakocham, a nagle pojawiłaś się Ty i wszystko inne przestało się dla mnie liczyć. Chciałbym, żebyś pojechała ze mną do Polski i poznała ojca i Magdę.
    
    - Dobrze Kochanie - odparła przytulając się do mojego ramienia.
    
    - Jest fantastyczna - ojciec, były dziennikarz Polskiego Radia był zachwycony Nadią - dziękuj Bogu, że Kamila odeszła, w przeciwnym wypadku nigdy byś jej nie spotkał.
    
    - Wiem tato - oczy moje i Nadii spotkały się i na widok uśmiechu mojej ukochanej jak zwykle miałem miękkie nogi.
    
    - Magda też ją bardzo lubi - dodał ojciec.
    
    Milczymy przez chwilę, Nadia i Magda śmieją się z dowcipu opowiedzianego przez jedną z nich.
    
    - Co dalej zamierzasz?
    
    - Nie wiem - odparłem - poznałem ją raptem siedem miesięcy temu. Kocham ją na zabój, ale jest jeszcze za wcześnie żeby coś poważnego planować.
    
    - Nigdy nie jest za wcześnie synu - powiedział z naciskiem - nie wiesz, co życie ma dla Ciebie w zanadrzu. Jeśli czujesz, że to właściwa kobieta po co czekać?
    
    No właśnie, po co? - zastanowiłem się patrząc, jak Nadia ...