-
Człowiek witruwiański (I)
Data: 28.10.2020, Kategorie: człowiek witruwiański, Autor: XXX_Lord
... grymasu - cieszę się, że mogę Cię poznać. - Eleonora, mów mi Elle - blondynka uśmiechając się przyjaźnie wyciągnęła dłoń na powitanie. Poczułem ulgę, kopia Malika mogłaby zmiażdżyć mi dłoń. - Poznaj Alice - Nadia wczuła się w rolę gospodarza. Całkiem nieźle jej to wychodziło. - Cześć - rzuciła Amerykanka i zaciągnęła się papierosem - pijesz wódę? - Jasne - odparłem. - To dobrze, bo Jura narzekał, że nie ma kompana do chlania - odparła z szyderczym uśmiechem. Jura? Jurij Czernienko? - Cześć szefie! - poczułem mocne klepnięcie w plecy. Za mną stał chudy jak patyk wysoki Rosjanin uśmiechając się krzywo. Z oczu biła ciekawość i... chęć rywalizacji? - Słyszałem, że masz ochotę spróbować się z Rosjaninem w piciu wódki? - Cześć Jurij - wyciągnąłem dłoń i uścisnąłem rękę Rosjanina - chętnie się z Tobą napiję, ale najpierw coś zjem. Chyba, że chcesz żebym zaliczył szybki zgon. - Szefie, to nie wchodzi w grę. Mamy szwedzki stół, jest kiełbasa, ogórki, chleb, a nawet smalec... Jeśli masz życzenie kucharz specjalnie dla Ciebie przygotował żurek, Nadia wymusiła to na nim. - Cholera, ale się postarali - pomyślałem - Ok, poproszę w takim razie solidny talerz żurku, a kiełbasę i ogórki weźmiemy na zagrychę do wódki. Aha i Jurij - nie mów do mnie szefie, ok? Wystarczy Piotr albo Piotrek. - Spoko sz... to znaczy Piotrek - wypalił Rosjanin. Ocenianie ludzi po wyglądzie to duży błąd. W szybkim tempie pochłonąłem dwa talerze żurku i dziesięć minut później na ...
... stół wjechała taca z pięćdziesiątkami wódki. - O kurwa - rzuciłem po polsku - ile jest tych lufek? - zapytałem Jurija. - Pięćdziesiąt - odparł Rosjanin z niewinną miną - pomyślałem, że lepiej zamówić więcej żeby później nie chodzić do baru po pijaku po schodach. Pięćdziesiąt. Dobrze, że jutro jest sobota. - Stolicznaja - Jurij był najwyraźniej dumny z marki rodzimej gorzały - napijmy się za początek znajomości i dobrej współpracy. - Wszyscy? - zapytałem pozostałych. - Niee, to znaczy my tylko symbolicznie, po jednym kieliszku. Dla nas są przeznaczone inne trunki - odparli śmiejąc się z mojego pytania - nikt z nas nie jest w stanie wytrzymać tempa Jury. Jura patrzył na mnie z wyzywającym uśmiechem - to jak, Polak kontra Rosjanin? Walczymy? - Czemu nie - odparłem uśmiechając się do niego. Nie wiesz kolego, że jestem po tygodniowym treningu - wspomniałem w myślach alkoholowy cug, z którego wyrwała mnie Magda. Możesz mieć problem, żeby mnie pokonać. Wódka była dobrze schłodzona i markowa, żadna podróba, które widujemy czasem w polskich sklepach. - Ok, no to jedziemy - rzuciłem i spojrzałem na Jurę - po dwie? - Oho, chyba w końcu mam twardego przeciwnika - uśmiechnął się i wypił dwie pięćdziesiątki. Siedziałem między Nadią i Alice, po drugiej stronie miejsca zajęli Eleonora, Malik i Jura. - Masz ochotę zapalić? - Nadia trzymała w rękach skręta. - Pewnie - wziąłem od niej jointa i solidnie pociągnąłem - Niezły. - Amsterdamski - odparła, ...