-
Kamila nauczycielka (III). Zwykły obozowy dzień
Data: 31.10.2020, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
... Chłopacy otoczyli ich kółkiem i słuchali w nabożnym milczeniu rozmowy, która potoczyła się w zaskakującym kierunku. Z napięciem oczekiwali odpowiedzi nauczycielki. Ta zmieszała się lekko, rozumiejąc, że dała się zapędzić w kozi róg. Z jednej strony poczuła ochotę by się wycofać, z drugiej ambicja podsycona alkoholem i dość kpiące spojrzenie Bartka nie pozwalały jej na to. - Tak od razu? Po jednej partii? – teraz ona ostrożnie prowadziła temat, starając się jednocześnie trzymać fason. - Nie no, to by było za proste – teraz Piotr rozpędził się czując jak jest blisko doprowadzenia do niezwykłego wręcz wydarzenia – Jedna partia i jeden ciuszek leci w dół. Możemy od razy ustalić, ile partii gramy, albo do ilu wygranych, albo zagrać raz a potem decydować czy więcej – zerknął na Bartka szukając pomocy w stłamszeniu nauczycielki i nie dopuszczeniu jej do głosu. - Właśnie tak, pani profesor – podchwycił skwapliwie – Jesteśmy oboje ubrani, więc mamy co zrzucać... - Zaraz, chwileczkę – wtrąciła Kamila. – Jeszcze nie wyraziłam swojego zdania na ten temat. - Oczywiście, czekamy na to – ostrożnie odparł Piotr – Ma pani prawo odpuścić i zrezygnować. - Niczego nie odpuszczam – zaperzyła się Kamila. - Świetnie, zatem gramy – szybko wskoczył jej w słowo Bartek i kontynuował – Gramy do konkretnej liczby wygranych pojedynków, czy po prostu raz a potem się zobaczy? – zaschło mu w gardle na samą myśl o pojedynku i przestał mówić. - No to bierzcie kije w dłonie – ...
... zakomenderował Piotr, chyba słusznie rozumując, że im mniej czasu daje nauczycielce na odpowiedź, tym większe są ich szanse na ten rozbierany pojedynek. Kamila faktycznie nie wiedziała co powiedzieć, zastanawiając się w co dała się wplątać. Wzięła w dłoń szklankę i wypiła gładko resztę drinka. Przez salę przeszedł szmer niedowierzania, zaskoczenia i podniecenia. Piotr nie wierzył, że udało mu się doprowadzić do takiego finału rozmowy. Bartek nagle pojął, że za chwilę będzie mógł chociaż w jakiejś części rozebrać piękną nauczycielkę. - To jakie są zasady? – zapytał już konkretniej Piotr, gdy stało się jasne, że szansa na rezygnację nauczycielki jest iluzoryczna. - Gramy do pięciu zwycięstw? – Ni to stwierdził, ni zapytał czujący się coraz pewniej Bartek. - Nie przesadzaj kolego – zachowała resztki rozumu Kamila. – Najpierw jedna partyjka, potem możemy przedłużyć do dwóch wygranych. - Nie widzę problemu – kurtuazyjnie stwierdził Bartek, choć w środku wszystko się gotowało – Pani decyduje – dodał, rozumiejąc, że tak sformułowana umowa daje mu niesamowite pole manewru. Napięcie w sali podskoczyło o kilka stopni. Jeżeli ktoś jeszcze siedział gdzieś dalej, zajmując się czym innym, to natychmiast to rzucał i próbował znaleźć miejsce wokół stołu. Na szczęścia sala była przestronna i na oczach około pięćdziesięciu osób Kamila zmierzyła kijem i uderzyła jako pierwsza. Obaj uczestnicy byli zdenerwowani stawką gry. Kamila wiedziała, że dała się podpuścić, no i za nic nie ...