-
Kamila nauczycielka (III). Zwykły obozowy dzień
Data: 31.10.2020, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
... uczniów. - To pewnie dlatego tak słabo, że pani profesor nie grała o stawkę – kurtuazyjnie zwrócił się do nauczycielki Piotr, jednocześnie chytrze ją podpuszczając – Gdyby była stawka, byłaby inna gra. - A jaką stawkę masz na myśli? – chwyciła haczyk Kamila, choć wiedziała, ze to śliski temat. - Z reguły gramy o browary i takie tam... - chrząknął – Ale przecież z panię nie zagramy o piwa. - O piątki z polskiego na koniec roku – wtrącił Błażej wzbudzając chichot kolegów i rozluźniając atmosferę. - A na to bym się zgodziła... – zaczęła powoli nauczycielka. – Ale pod warunkiem, że po przegranej partii zadam każdemu chętnemu po dziesięć pytań z całorocznego materiału – zgasiła ich szybko po chwili. - Eee, kto tam teraz pamięta o Illiadzie, albo Tristanie? – rozległy się delikatne głosy sprzeciwu. - A co ja będę miała, gdy ewentualnie uda mi się wygrać? - Obie klasy zrobią przedstawienie teatralne na podstawie Illiady, lepsze niż ten film z Bradem Pittem – rzucił ktoś z tyłu. - Po czym wszyscy dostaniemy piątki na koniec roku - przytomnie uzupełnił Błażej, wzbudzając kolejne salwy śmiechu. - Albo wszyscy się rozbiorą i przebiegną się do plaży i z powrotem – zarżał śmiechem Tomek. Nikomu innemu nie wydało się to wybitnie śmieszne, ale wzmianka o nagości sprawiła, że z lekkim napięciem czekali na odpowiedź nauczycielki. Nie doczekali się. - A czego by pani od nas chciała? – zapytał zatem Bartek. - Na pewno nie grupowego biegania nago – odparła ...
... starając się wykpić ekshibicjonistyczne zapędy swoich uczniów. - To może w takim razie poświęcilibyśmy jednego, to znaczy tego odważnego, który z panią by zagrał – zaproponował z uśmiechem Piotr. - A innych propozycji nie ma? – stwierdziła udając lekkie zdegustowanie. - Nic tak nie mobilizuje do lepszej gry jak groźba zdjęcia tego i tamtego – chytrze drążył temat Piotr. - Masz całkowitą rację Piotrze – odparła poważnie Kamila nie kontynuując tematu i przegapiając moment, w którym mogła zmienić bieg negocjacji. - Z naszej strony zagrałby pewnie Bartek – intensywnie myślał Piotr. – Jest chyba najlepszy z nas – mówił powoli, rozpaczliwie szukając sposobu do sprowokowania nauczycielki, o której wiedziano, że Bartek ją drażni. Nic dziwnego, żaden z nauczycieli nie przepadał za tym bufonem. – Dlatego rozumiem, że obawia się pani o porażkę – sprytnie usiłował wpłynąć na jej ambicję. Nie pomylił się. Alkohol robił swoje. - Niczego się nie obawiam – wyrwało się jej, zanim zdążyła pomyśleć. – A już na pewno Bartka, niezależnie od jego umiejętności. - Bartek naprawdę gra nieźle – ostrożnie podjudzał Piotr – Dlatego może pani zrezygnować. - Nie, już powiedziałam, że się go nie boję – krew uderzała Kamili do głowy. Nie miała ochoty na przyznawanie się do obawy przed akurat tym ze swych uczniów. - No dobrze, podejrzewam, że Bartek jest w stanie poświęcić swoje ubranie w razie porażki – uśmiechnął się w duchu Piotr – A pani? Zaległa cisza jak makiem zasiał. ...