-
Kamila nauczycielka (III). Zwykły obozowy dzień
Data: 31.10.2020, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
... chciała się rozbierać przed dwoma klasami, Bartek czuł jak wielkie wyzwanie stoi przed nim i jednocześnie jaka otworzyła się wielka szansa na wykonanie zadania. Tylko niczego nie spieprzyć... Właśnie dlatego przegrał pierwszą partię. Poświęcił ją na uspokojenie nerwów, ocenę umiejętności przeciwnika i planową porażkę. Po to, aby wychowawczyni uznała, że spokojnie można podnieść granicę rywalizacji do przynajmniej dwóch zwycięstw. Chłopacy zdawali sobie sprawę, że nie mogą tak bezczelnie traktować nauczycielki jak przedmiotu do rozbierania, bo w przeciwnym przypadku wzięłaby nogi za pas. Dlatego po wbiciu czarnej bili przez nią, z triumfem w głosie zaczęli domagać się ściągnięcia jakiejś części garderoby od Bartka. - Spokojnie, spokojnie – uciszył ich dłonią i głosem gracz. – Przegrałem a o tym co zdejmę, zadecyduje rywal. Czyli pani profesor. Takie są warunki? – spojrzał czujnie na uśmiechniętą nauczycielkę, licząc na to, że się zgodzi, co dałoby mu podstawy do takiego samego postępowania w rewanżu. - Zdejmuj co chcesz, nie będę taka – Kamila niestety tylko wzruszyła ramionami. - No dobrze – zgodził się trochę rozczarowany Bartek. – Tylko jedna rzecz, ja mam na sobie trzy części garderoby, plus buty. Pani pewnie cztery – podkreślił, podnosząc nieco ton głosu. – plus szpilki. Jak to rozwiążemy? - Wobec tego, proponuję, by buty Bartka liczyły się do garderoby a szpilki pani profesor nie – szybko wkroczył do akcji Piotr jako samozwańczy sędzia. – Będzie równo, ...
... tu cztery i tam cztery. Zgadza się? – spojrzał na bilardzistów i nie widząc oznak protestu uznał tę decyzję za zobowiązującą. - Wobec tego ściągam koszulkę – zdecydował przegrany – I jednocześnie liczę, że podnosimy granicę wyniku, do dwóch wygranych meczów – spojrzał na wychowawczynię. - Tak, może ściągnę z ciebie coś więcej – odparła z lekkim sarkazmem zadowolona Kamila, nie zdając sobie sprawy, że kręci na siebie bata. Bartek honorowo zdjął z siebie koszulkę i wypiął dumnie nagą pierś do przodu wydając z siebie głośny, małpi odgłos. Część uczniów zaśmiała się, część dziewczyn pisnęła, po czym przystąpili do drugiej rozgrywki. W niej, chłopak skupił się trochę bardziej i w pewnym momencie wydawało się, ze wygra. On sam uznał jednak, że to za wcześnie, zepsuł więc kilka strzałów i pozwolił odnieść zwycięstwo nauczycielce. Zresztą swoim ostatnim strzałem z trudnej pozycji, Kamila pokazała, że nie jest taka słaba i uśmiechnęła się z satysfakcją widząc kolejną wygraną i słysząc wrzask publiczności. Z triumfem w oczach spojrzała na przeciwnika. - Co teraz zdejmiesz? – zapytała lekko złośliwie. - No właśnie się zastanawiam... - westchnął lekko markotnie i nie udawał, bo faktycznie miał problem. – Na spodenki trochę za wcześnie a nie chcę chodzić po sali na boso. Ale rozumiem, że podnosimy poprzeczkę do trzech zwycięstw? - Ja cię do tego nie zmuszam – podniosła ręce w obronnym geście – Chcesz się rozbierać dalej, twoja wola – alkohol stępił nieco jej zmysły, ...