-
Kamila nauczycielka (III). Zwykły obozowy dzień
Data: 31.10.2020, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
... szmer przez budynek, gdy w środku pojawiła się Kamila. Speszyła się, ale wciąż trzymała głowę wysoko. Wewnątrz było dość tłoczno. Obecni byli praktycznie wszyscy wycieczkowicze, w sumie ponad dwudziestu chłopaków i niemal trzydzieścioro dziewcząt. - A gdzie profesor Konopacka? – zapytał Piotr. - Nie przyjdzie, została w domku – odparła lakonicznie Kamila. - Chodźmy do baru – zdecydował Daniel. – Napijemy się czegoś, nie ma co czekać. - Wiesz dobrze, że nie mogę pić przy uczniach – zaprotestowała Kamila. - Czym się przejmujesz? Weź sobie drinka, nikt nie będzie widział – wzruszył ramionami. Tak spędzili ponad godzinę. Kamila po pierwszym drinku, zamówiła sobie drugiego a na koniec trzeciego. Początkowo czuła się skrępowana, siedząc w mini na krzesełku, widząc jak jej spódniczka odsłania już naprawdę pokaźne fragmenty jej ud, ale potem w miarę popijania alkoholu wzruszyła ramionami i przestała się o to troszczyć. Uczniowie z obu klas niby zajmowali się swoimi sprawami, dyskretnym piciem browarów, graniem w bilard, rozmowami, flirtowaniem. Ale wielu z nich co chwilę zerkało na stolik przy barze, na którym nauczycielka prezentowała swoje nieziemskie nogi. - Puste macie laski w tej waszej klasie – westchnął zrezygnowany blondyn średniego wzrostu Arek, przysiadając się do kilkuosobowej grupy uczniów. – Ale wasza wychowawczyni to jest coś! Nie mogłaby dla was zatańczyć na stole bilardowym? - Zapytaj jej – ironicznie skwitował Błażej. - Szkoda, że nie ...
... przyszła Konopacka i jej dekolt. - E tam. Nie ma cycków Beaty, są nogi Kamili – uśmiechnął się zawadiacko Przemek. - Odciągnij od niej jakoś tego piłkarza – zwrócił się do niego Arek – Jesteś kibolem, znasz go trochę. - Znam... - wzruszył sceptycznie ramionami zagadnięty – Za stary na kolegę, nie to co młodzi. Zresztą, jak go odciągnę, to co wtedy? Zagadasz, żeby zatańczyła na stole? – parsknął śmiechem. - Kto wie, może się uda – podchwycił z irracjonalna nadzieję Bartek. – Założę się, że to co popija, to nie jest czysta fanta. Trochę się rozweseliła. Spróbuj – skinął głową na Przemka. - Jasne a ona za dziesięć minut będzie robiła gang bang na ponad dwadzieścia osób – zakpił, ale zebrał się w sobie i ruszył w stronę baru. - Jak tam? – zaczął niefrasobliwie – Wejdziecie w przyszłym sezonie do tej trzeciej ligi? - A źle ci w czwartej? Wszędzie macie blisko by jechać na wyjazd – odparł Daniel. - Ile można? Same wyjazdy na wioski, gdzie połowa drużyn nie ma stadionów, tylko pastwiska. W trzeciej, byłyby już porządniejsze ekipy. - Jak prezydent da coś więcej niż to co daje, to kto wie – wzruszył ramionami kapitan lokalnej drużyny. - A to prawda, że Krakowski ma wejść w ten biznes? – podchwycił temat Przemek. – Ten to ma firmę, byłoby go stać na coś więcej niż trzecia liga. - A ty włożyłbyś wszystko co masz w tak niepewny biznes? - A możemy wyjść na zewnątrz pogadać o tym? – zapytał i dodał ściszonym głosem – Zapaliłbym a przy nauczycielce nie ...