1. Ballada o komorniku


    Data: 06.11.2020, Kategorie: patologia, proste bez większej fabuły, Autor: Man in black

    ... swoim poprzednim miejscu. Sprężyny natychmiast o sobie przypomniały. Kobieta nalała wódkę do kieliszków. Wypili, po czym mężczyzna zapalił, częstując również gospodynię. Usiadła tuż obok niego. Bardzo blisko. Zaczął się wiercić nerwowo.
    
    – Więc jak to jest być wdowcem? – zapytała miękko. – Musi być panu ciężko bez kobiety?
    
    – Można się przyzwyczaić, mam masę pracy.
    
    – No tak, pan komornik ma pełne ręce roboty. Mimo to musi panu brakować kobiety. Choćby wieczorami albo w weekendy?
    
    – Radzę sobie – zaciągnął się głęboko. Jej głos, cholera. Jak chce, potrafi być miła. Przypomniał sobie, że kiedy zobaczył ją po raz pierwszy, przemknęło mu przez głowę, że chętnie by na nią wlazł, wcisnął się między zgrabne uda i zrobił, co trzeba.
    
    – Jak pan sobie radzi, panie Grzegorzu? – poczuł ciepłą dłoń Sandry na udzie. Zarumienił się. Krew przyspieszyła swój bieg. Podobnie serce. Delikatny dotyk kobiecej dłoni wywołał przyjemne ciepło. Wiedział, w co tutaj się gra, ale nie miał siły zaprotestować. Był wstawiony, ale też wyposzczony, a gospodyni najwyraźniej miała ochotę poświntuszyć. Krew spłynęła mu do przyrodzenia. Niech to, pomyślał spłoszony. Czuł, że za chwilę będzie miał widoczną erekcję.
    
    – Są różne sposoby, zresztą pani Sandro, pani też twierdziła, że jest samotna.
    
    – Dlatego wiem, jak ciężko w życiu bywa.
    
    Od razu dostrzegła rosnącą fałdę w nogawce. Ta reakcja sprawiła jej satysfakcję i przyjemność. Miło było patrzeć, jak jego kutas aportował, prężył się i budził ...
    ... do życia, wyczuwając jej bliskość. Przesunęła dłoń, zatrzymując się zaledwie dwa do półtora centymetra przed fałdą i zastygła w bezruchu patrząc mu w oczy, z lekkim uśmiechem. Świeczka rzucała pomarańczową poświatę na twarz mężczyzny, ale nawet w tym półmroku nie potrafił ukryć, co się z nim dzieje. Słyszała jego oddech. Jego albo swój, nie była do końca pewna.
    
    – Czy mogłabym zrobić coś, co spowodowałoby odroczenie egzekucji? – mówiła coraz ciszej. – Jestem naprawdę otwarta na propozycję.
    
    – To chyba ja powinienem oczekiwać propozycji od pani – cholera, w ogóle nie powinien się z nią wdawać w takie dyskusje, ale czuł ją... tak blisko... czuł ciepło i miękkość jej ciała. Poza tym dłoń, za chwilę dotknie mu penisa, który zaczynał miarowo pulsować.
    
    – Cóż ja mogę, biedna szara myszka – przesunęła nieznacznie rękę, masując udo tuż przy prąciu. Pożądanie rozjarzyło mu oczy. – Chciałabym zrobić dobrze, ale boję się, bo nie wiem, czego pan oczekuje...
    
    Małym palcem dotknęła wypukłości. Zrobiła to miękko, ostrożnie, ale wyczuła, że penis drgnął. Nie cofnęła palca, przesuwając nim wzdłuż prącia. Mężczyzna oddychał coraz głośniej. Sprawiał wrażenie zaskoczonego, jego ciało napięło się jak struna.
    
    – Mogłabym zrobić coś dla pana – szepnęła wprost do ucha Grzegorza – gdyby pan mógł zrobić coś dla mnie – dołączyła drugi palec. Przesunęła nimi w przód i w tył. – Załóżmy, że byłabym bardzo miła – szeptała – naprawdę miła i otwarta...
    
    Masowała go już trzema palcami. Czuła, że ...
«1...345...22»