1. Wiejskie wakacje Marty - dziadek i…


    Data: 17.11.2020, Kategorie: pończochy, duże cycki, striptiz, różnica wieku, Autor: historyczka

    ... sama pochodzę ze wsi... ale ja mam naprawdę słabiutką głowę...
    
    - A ja przecież dużo nie nalewam i nie gonię z piciem. - przyznał Staszek.
    
    - Poza tym Piotrek też jeszcze nie powinien, nie ma osiemnastu lat chociaż...wyrośnięty taki, a rodziców tu nie ma, to niech ma coś z wakacji. Ale nie do przesady.
    
    Chłopak spuścił głowę na kieliszek po czym mocniej załapał go w ręce.
    
    - Zatem panowie... za udane wakacje! - Uśmiechnęła się nauczycielka, wznosząc toast.
    
    Czuła się, z jednej strony nieswojo, z drugiej odczuwała specyficzny rodzaj ekscytacji, że jest sam na sam, z dwoma mężczyznami.
    
    Ponownie wychylili zawartość kieliszków, a gospodarz patrząc teraz śmielej w kierunku biustu sąsiadki, prawił dalej.
    
    - No...a panienka to... na panienkę czeka kto w mieście? - Pytanie bardziej prywatne, z łatwością przeszło mu przez usta, a widać odpowiedź zaciekawiła również jego wnuka, bo ten uniósł od razu głowę.
    
    - Cóż... - Marta, jakby zamyśliła się - na panienkę nikt nie czeka w mieście... Tak się akurat składa, że panienka jest samotną kobietą...
    
    "Czy w ten sposób dokładam do pieca? Czy jakby składam deklarację - jestem dość łatwa do poderwania?"
    
    - Taka ładna, i taka samotna? W tym mieście ja mówiłem, tam już nie ma porządnego chłopa. Całe szczęście, że na wieś przyjechała. Ba, tu to nawet z takiego Piotrka zrobimy mężczyznę! Z resztą, on już nim jest, coraz bardziej. - powiedział, patrząc nań pewny siebie.
    
    - Panienka tu naprawdę dużo znajdzie. Jeśli szuka, ale ...
    ... musi mieć otwartą głowę, ale wy, miastowi to pewnie macie, bo u was to wszystko można teraz. Zero zasad. – Powiedział, ale nie nazywał rzeczy po imieniu, poniekąd dlatego, że sam Piotrek karcił go spojrzeniem, stopując nieco dziadka.
    
    - Ależ panie Staszku, ja też pochodzę ze wsi! Jedynie tam uczę w szkole średniej... Ale co do zasad - to święte słowa... święte słowa... Sodoma i Gomora... rozpasanie obyczajowe... Wszelakie zboczenia... Świętości i cnoty są szargane... Cnota nie jest w poważaniu...
    
    "Ciekawe, jak to podziała na jego wyobraźnię? Zwłaszcza - zboczenia? Cnota?"
    
    - Jakby tutaj cnota kiedy poważanie miała - szybko zawtórował Staszek - Przecież cały urok polega na tym by to pod spódniczkę zajrzeć!
    
    - No cóż... dla innych ma poważanie, dla innych nie ma... Czy to nie jest tak, że jedni mężczyźni szukają sobie kobiety z cnotą, a dla innych to nie ma żadnego znaczenia?
    
    Marta cedziła słowa, co dodawało jej zmysłowości.
    
    - Panie Staszku... na pewno na wsi tym się żyje... żeby zajrzeć pod spódniczkę...?
    
    - Oczywiście, że tak! Zwłaszcza, kiedy kobieta taka ładna! Takie wytworne i atrakcyjne to do miasta wyjechały wszystkie, a zdrowe i jurne bo ze wsi! O tym nikt nie pamięta! One też nie chcą! - Westchnął gorzko.
    
    - Ależ ja zawsze pamiętam, że wywodzę się ze wsi. Mam wrażenie, że wręcz podkreślam to na każdym kroku... - mówiła, kokieteryjnie poprawiając włosy - no i oczywiście dziękuję za miłe komplementa... - uśmiechnęła się.
    
    "A więc uważa mnie za ładną! ...
«12...111213...21»