-
Wiejskie wakacje Marty - dziadek i…
Data: 17.11.2020, Kategorie: pończochy, duże cycki, striptiz, różnica wieku, Autor: historyczka
... Atrakcyjną i wytworną! Oj... panie Staszku! Punktujesz! Punktujesz! Popatrz sobie jeszcze na moje zgrabne kolanka..." - I to się ceni! I to bardzo! Jak żyje, takiego eksodusu ze wsi tom nie widział, dobrze że chociaż wracają na lato, to popatrzeć można... - Dodał rozmarzonym wzrokiem, patrząc teraz na jej sylwetkę. Zaraz ocknął się i ponownie napełnił kieliszki. - A może coś przekąsić co? Mamy pysznych kiełbas, pasztetów, kaszankę! A jak lubi, to mamy też co słodkiego gdzieś. Ale słodka to nalewka, a tu to trzeba to, czego w mieście nie ma. Taką grubą wielką kiełbasę, całe pęto! Takiego w mieście nie znajdzie! - Zapewne! Nawet pan, panie Staszku nie zdaje sobie sprawy, jak ja uwielbiam poczuć w ustach taką prawdziwą, wiejską kiełbasę! "Och, kobieto!" - pomyślała Marta sama do siebie - "wkraczasz na niebezpieczne rewiry..." - Piotrek! Przynieś! Ja nakroję! - Powiedział poganiając chłopaka, a on zaraz spojrzał na nią dumnie, że nie odmówiła. Chłopak wstał od stolika i zaraz ruszył do lodówki, z której wyjął spory kawał kiełbasy. Położył ją na drewnianej desce i wraz z nożem ulokował na stoliku, tym przy którym pili. Staszek złapał za nóż i za kiełbasę, zaczynając skrajać grube kawałki. Układała się w jego dłoni pewnie, a przesuwał po niej w miarę krojenia do dołu, w sposób który przywodził na myśl erotyczne skojarzenia. Marcie ciekła ślinka. "Ach... zaraz poczuję w buzi solidną, chłopską kiełbasę! Rozsmakuję się nią... Ech te moje skojarzenia! ...
... Ech... jedno mi w głowie... i ruchy tej kiełbasy... ech... On to robi specjalnie!" Nakrojoną kiełbasę zostawił tak na desce. - No To smacznego! Niech smakuje! Włoży do ust i języczkiem przemieli, to naprawdę dobra sztuka! - Mówił z dumą, jakby sam ją zrobił. Piotrek skusił się na kawałek, a Staszek złapał za kieliszek i za kiełbasę. - Proponuję jedno z drugim. Marta posłuchała się mężczyzny. - Wyborna! Przyjemnie poczuć w ustach chłopską kiełbasę! Miał pan pełną rację, panie Staszku, w mieście takiej próżno szukać, choćby ze świecą! - Wiem wiem. A i karmić taką zacną pannę miło. Żebym wiedział że... to bym się lepiej przygotował. Piotrek speszony spuścił głowę i zaraz wychylił kolejkę, tak jak dziadek, a po tym zajadł kawałkiem kiełbasy, mimo wszystko, jakby skrępowany. - Ależ miło otrzymywać komplement za komplementem... no i jak ja się biedna dziewczyna za to zrewanżuję? - uśmiechała się nauczycielka, łopocząc rzęsami. - No może... dasz zajrzeć pod tą spódniczkę? - Powiedział bardziej bezpośrednio, dość nieprzemyślanie zarazem. Piotrek znów popatrzył na nią, ożywiony tymi słowami, ciekaw zarazem co uczyni ich gość. Nerwowo sięgnął po kolejny kawałek kiełbasy. Marta rozdziawiła usta ze zdumienia i zarumieniła się. Ewidentnie nie wiedziała co odrzec. By zyskać na czasie, jakby odruchowo, wygładzała spódnicę na udach, jakby chciała ją w ten sposób uchronić przed zadarciem. - Ależ panie Staszku... co też pan... W duchu pomyślała: "Ech, ty ...