-
Wiejskie wakacje Marty - dziadek i…
Data: 17.11.2020, Kategorie: pończochy, duże cycki, striptiz, różnica wieku, Autor: historyczka
... mniej niż wcześniej. Zaraz dołączył jednak dziadek, który rzekł w głos. - Tu Jesteś! No... bo robota czeka, trzeba korzystać, pogoda jest, można i robić albo... się opalać! - To mówiąc, wymownie popatrzył w kierunku sąsiadki. Marta rozłożyła się na kocyku i natarła kremem do opalania. Potem jakby rozejrzała się wokół, czy aby jej nikt nie widzi, po czym uspokojona, rozpięła stanik i zdjęła go. Położywszy się na plecach, tym samym dawała najlepszy możliwy widok na swój biust. Obaj byli w polu, ale na tyle niedaleko by widzieć ją w pełnej krasie. Przez długą chwilę wpatrywali się nawet, nie siląc się, by udawać żę pracują, dopiero zaraz, orientując się, że zwlekali za długo, by nie wzbudzać podejrzeń, zaczęli pracować, ale opieszale. Staszek rwał sie najmocniej w jej kierunku i ożywiony zaraz szukał pretekstu by podejść bliżej. - Zostań tu młody. Pracuj. Ja przyniosę jeszcze może jakie narzędzia do pomocy. - To powiedziawszy zostawił go, idąc w kierunku szopy. Idąc po drodze, dobrze wiedział co zrobić, by złamać dystans. Podszedł celowo do płota, by przewieszony na nim stary dywanik, zrzucić dokładnie na stronę jej sąsiadki. Obchodząc działkę na posesję obok i idąc pod płot mijał ją już z bliska, wgapiając się w jej cycki rozbudzonym spojrzeniem. Marta udawała, że nie widzi starego, dumnie prężyła nagie piersi. "Ciekawe, jak dobrze widzą te moje cycki?" Staszek patrząc się z bliska, poczuł jak ponownie wariuje i niemal traci kontrolę nad ciałem. ...
... Nie sztywniał tak szybko jak młody, ale niechybnie nauczycielka działała na niego i pobudzała skutecznie. Przedłużał moment podnoszenia dywanika, ale gdy wreszcie go przewiesił, ruszył powolnie wracając na pole, ale mijając ją... zatrzymał się gapiąc rozpalony i znów łapiąc za krocze... Marta dostrzegła dziwne zachowanie sąsiada. "Kurcze... chyba nie powinnam ich tak prowokować... Wystawiać na widok - gołe cycki... Z drugiej strony... przecież to takie urocze... Niech sycą się, niech podziwiają, jak oni to mówią - moje zderzaki... - niech widzą, że mimo, że obfite, to jednak są zgrabne... Pewnie z daleka widzą brodawki..." Wnuk gapił się, mimo, że z oddali, markując robotę, za to wpatrzony z bliska Staszek wreszcie się przełamał. - A... nie wypada ich przed słońcem jakoś... kremem wysmarować? Ja mogę sąsiadeczce pomóc! - Powiedział nie wytrzymując. Ten widok przyciągał go silniej, niż rozum powstrzymywał przed nieodpowiedzialnym zachowaniem. - Ojej! Ojej! - Marta udała, że dopiero teraz go zobaczyła. - Jak tak można podglądać kobietę?! Zakryła dłońmi piersi, udając o wiele większe zawstydzenie, niż było naprawdę. - Jeśli sąsiad chce być taki pomocny, to może posmarować mi plecy. - Ale na plecach to sąsiadka leży, a tak to byśmy wysmarowali te cycunie, to przynajmniej się ładnie zarumienią, a nie przypieką. Ale plecy też mogę. Ja wszystko mogę! - Dodał ofiarnie wyrywając się do pomocy. - No wie pan... panie sąsiedzie... chyba jest pan nadto ochoczy do ...