1. Gwałt w zoologicznym


    Data: 23.11.2020, Autor: MrHyde

    ... i coraz silniejszy głód orgazmu.
    
    — Teraz z przodu — odpowiedział Zdzisław.
    
    Chwycił ją za włosy i obrócił jak na karuzeli, ustawiając Gosię twarzą do siebie. Był niższy o głowę. I zamaskowany.
    
    — Jakie ma pan oczy? — spytała Gosia.
    
    — Niebieskie, młoda damo. Takie jak lubisz — odpowiedział.
    
    Skąd on to wiedział? Nie ważne. Wskoczyła na ladę. Rozkraczyła nogi. Zdzich, zamiast wejść w nią natychmiast, przystawił żołądź do łechtaczki. Zaczął pocierać, w przód w tył, w przód i w tył. Dwadzieścia razy. Odliczając przy tym na głos. Ostatnie dwie liczby powiedzieli razem.
    
    — A pan ile ma lat? — zapytała Gosia, biorąc w garść pulsujący członek. Chciała go już mieć w sobie.
    
    — Więcej — odpowiedział Zdzisław. — Trzy razy tyle. A ty kiedy straciłaś cnotkę, młoda damo?
    
    — Dawno — odpowiedziała Gosia i wepchnęła go w siebie.
    
    Zamknęła oczy. Zarzuciła ramiona na szyję gwałciciela. Zaczęła pracować tułowiem i biodrami w takt niespiesznych, dla odmiany, ruchów mężczyzny. Sześćdziesiąt lat to już nie przelewki. W tym wieku realną jest groźba cukrzycy i zawału. Trzeba uważać na ciśnienie. Nie wolno nadwyrężać serca. Gosia wróciła pamięcią nad morze.
    
    Jest koniec lipca. Wieczór. Gosia i Arek, przyjaciel jej kuzyna, wąską ścieżką schodzą na plażę.
    
    Reszta towarzystwa, kuzyn z narzeczoną i dwie koleżanki Gosi, została na polu namiotowym tuż za wydmą. Szykują kolację i odpoczywają po długiej podróży.
    
    Tylko Arek, niespokojny duch, nie może usiedzieć pięciu minut na jednym ...
    ... miejscu. Ciągle dokądś gna, sprawdza wszystkie kąty. Ma dwadzieścia dwa lata, tyle samo co kuzyn i jego dziewczyna. Od Gosi jest o osiem lat starszy. Dużo. Mimo to od jakiegoś czasu bardzo jej imponuje. Tym, że stale ma mnóstwo pomysłów i wszędzie go pełno. Jest chudy, wysoki, szybko biega i ma błękitne oczy. Kiedy powiedział, że idzie wyeksplorować plażę i chętnie kogoś zabierze do towarzystwa, nie musiał dwa razy powtarzać. Gosia była gotowa wyruszyć natychmiast. Bez przebierania w kostium, bez ręcznika, bez niczego. Byleby z Arkiem.
    
    Blisko pola namiotowego koczowało sporo plażowiczow, ale im dalej, tym mniej. Arek fantazjuje o księżycu. Wysnuł teorię, że Niemcy w czasie wojny budowali rakiety nie po to, żeby zbombardować Anglię, tylko po to, żeby latać na księżyc. Arek uwielbia mieszać prawdziwe historie z fikcją. Jest w tym sporcie lepszy nawet od kuzyna, wicemistrza świata.
    
    Przeszli już spory kawał drogi. Od dobrych kilku minut nie minęli ani jednego turysty. Są sami. Brodzą przy brzegu. Woda sięga najwyżej do kostek. Arek zdążył rozebrać się do kąpielówek. Ubrania niesie w plecaku. Gosia nie była aż tak przezorna. Nie przewidując pływania, nie założyła kostiumu. Nie wzięła go też ze sobą na zmianę. Ma na sobie szorty i koszulkę. Jedynie sandały oddała Arkowi do poniesienia.
    
    Gosia pierwsza znienacka chlapie Arka, uderzając dłonią w taflę wody. Śmieje się. Arek odpowiada kropelkowym atakiem, ale dziewczyna jest sprytna. W porę ucieka na suchy piasek. Nie daje się ...
«12...678...»