1. Nie ten dzień


    Data: 24.11.2020, Autor: blackjack

    ... jego spojrzenie stawało się coraz mroczniejsze, a słowa coraz bardziej ostre.
    
    – Po trzecie. Nie węszysz, nie oddalasz się od domu. Masz do dyspozycji ponad tysiąc metrów plus ogród. Inne budynki cię nie interesują. Jeśli złamiesz tą zasadę, patrz punkt drugi.
    
    – Zrozumiałam. – Tym razem uprzedziła jego retoryczne pytanie. – Mogę teraz odpocząć?
    
    Puścił jej krtań i niemal po przyjacielsku poklepał po policzku.
    
    – No pewnie.
    
    – Sama.
    
    – Poniekąd. To nasza wspólna sypialnia.
    
    Ale, co dziwne, więcej jej się nie narzucał.
    
    Po raz pierwszy miała okazję się rozejrzeć. To nie był zwykły dom. To była prawdziwa rezydencja. Ten jeden pokój był większy niż całe jej mieszkanie. Tutaj, na piętrze, sufity był niższe, ale i tak miały dobre trzy metry. Okna wąskie, wysokie, a za nimi rozciągał się widok na starannie wypielęgnowany ogród. W promieniach słońca połyskiwała tafla wodnego oczka, po prawej było widać basen, po lewej rozległy taras. Dookoła mur zieleni, wąskie ścieżki, kwiaty, wymyślne drzewa i krzewy. Przesunęła dłonią po szerokim parapecie, Nie znała się, ale to chyba był marmur. Na podłodze parkiet na wysoki połysk. Ściany w kolorze gołębim, odrobina sztukaterii, która zawsze wydawała się Dominice taka kiczowata, a tutaj uwypuklała dostrzegalny w każdym kącie przepych. Dyskretny, nie rzucający się w oczy, ale dominujący. Meble idealnie dopasowano do wnętrza, niby stylowe, ale i nowoczesne. Garderoba obok łazienki. Komoda, dwa wygodne fotele i okrągły stolik. ...
    ... Kominek. Ogromne łoże i telewizor zaraz na wprost. Do tego fikuśna otomana w krzykliwych kolorach, zupełnie inna niż cała reszta, ale i tak współgrająca z całością. Weszła do garderoby. Męskie ubrania wiszące po prawej stronie, po lewej także, ale tym razem ładnie poukładane na półkach. Buty, spodnie i cala reszta. Naprzeciwko ogromne lustro. Tutaj nie było ścisku, a jedynie dyskretna elegancja. Przypomniała sobie ciemnookiego mężczyznę i pomyślała, że nie bardzo jej pasuje jako właściciel tego wszystkiego. Był taki odrażająco prostacki… Zamyśliła się. Nie, nie prostacki. Był po prostu odpychająco okrutny. Może to dlatego?
    
    Wzięła z półki zwykłą białą koszulkę, potem znalazła jeszcze luźne spodenki, na szczęście wiązane, po czym przeszła do łazienki. Powitał ją oślepiający blask srebrzystych ścian. Tak jakby w bieli zatopiono tysiące drobniutkich iskierek. Obszerny prysznic i jakby tego było mało, ogromna wanna. Wybrała wannę, najpierw staranie zamknąwszy drzwi. Nadal ją mdliło po alkoholu, ale w sumie z całej butelki niewiele tak naprawdę trafiło do jej żołądka. Pierwszą szklankę wyrzygała, drugą rozlała, a z reszty większość znalazła się na ubraniu.
    
    Odświeżona, z wilgotnymi włosami spiętymi na czubku głowy, poczuła się odrobinę lepiej. Fizycznie, bo w jej głowie nadal wirowały jak szalone rozmaite myśli. Usiadła na szerokim parapecie i ze wzrokiem wbitym w krajobraz za oknem, próbowała to wszystko sobie poukładać.
    
    Wpadła w pułapkę ogromnego podobieństwa do tamtej ...
«12...111213...21»